Pierwsza sesja, na której notowane były akcje serii E (walory objęli wierzyciele w ramach postępowania układowego) nie przyniosła wyprzedaży. Kurs spółki wyniósł wczoraj 2,66 zł i był wyższy niż dzień wcześniej o 3,9%. Jest jednak mało prawdopodobne, aby taki stan się utrzymał. Z komunikatów Stalexportu wynika, że w wyniku konwersji zadłużenia na akcje jego znaczącymi udziałowcami są: Citibank i podmioty od niego zależne, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, Pekao i BZ WBK. Dużym akcjonariuszem jest ponadto PKO BP. Łącznie instytucje te mają 71,2% kapitału Stalexportu (76,7 mln akcji).
Finansowi nie chcą kupować
Deklaracje wielu inwestorów nie pozostawiają złudzeń. Citibank nie zamierza zwiększać udziału w katowickiej firmie. Przeciwnie, ujawnił, że akcje posiada jedynie tymczasowo. Za jego pośrednictwem na rynek może trafić 30 mln papierów. Z naszych informacji wynika, że również pozostałe instytucje finansowe rozważają szybkie wyjście ze Stalexportu. Realizacja takiego scenariusza oznaczałaby, że inwestorzy musieliby przejąć kilkadziesiąt milionów akcji o wartości 160-190 mln zł. Obecny kurs giełdowy jest wyższy od ceny emisyjnej, po jakiej wierzyciele obejmowali walory spółki (2 zł). To może dodatkowo zachęcać inwestorów finansowych do sprzedawania.
Z drugiej strony trudno oczekiwać silnego popytu. W 2002 roku spółka miała 280 mln zł straty netto. Udało się jej doprowadzić do układu, lecz zaufanie inwestorów zostało nadszarpnięte. Niedawno po rynku krążyły plotki o potencjalnym partnerze branżowym. Na razie nie ujawnił się jednak żaden zainteresowany.
Układ jest realizowany