Wczorajsza umiarkowana przecena kursów akcji była zapewne zapowiedzią korekty rozpoczętego na początku października trendu wzrostowego. Mimo to WIG20 wciąż porusza się w zakresie dziennych zmian z ostatnich sesji. Względnie małe obroty wskazują przy tym, że mamy do czynienia nie tyle z naporem podaży, co raczej z niezbyt zdecydowanym popytem.

Byki okazały się na razie za słabe, by pokonać opór na ok. 1645-1650 pkt, wynikający z 62--procentowego zniesienia Fibonacciego wrześniowej przeceny. Ryzyko korekty uwidacznia też wyraźnie oscylator stochastyczny, który opuścił wczoraj strefę wykupienia. Możliwe zatem, że w perspektywie kilku najbliższych sesji mamy już za sobą lokalny szczyt.

Mówiąc o prawdopodobnej korekcie nie należy jednak przesądzać o końcu rozpoczętej nie tak dawno średnioterminowej tendencji zwyżkowej. Na szczęście dla przyszłej kontynuacji hossy powstały właśnie lokalny szczyt ma łagodnie zaokrąglony kształt. Nie jest to formacja "V", która zakończyłaby się niechybnie załamaniem indeksu. Z tego punktu widzenia korekta może mieć zbawienne skutki dla byków. Niewielkie osłabienie - bez wzmożonego naporu podaży - w ramach konsolidacji stworzyłoby bazę do kolejnego wybicia w górę. Oscylatory osiągnęłyby względnie niskie poziomy, stwarzające potencjał do ataku na 1700 pkt. Z podobną sytuacją mieliśmy zresztą do czynienia w połowie lipca. Na razie taki optymistyczny scenariusz jest całkiem prawdopodobny. Potwierdza go też rosnący (tygodniowy) Stochastic.

Od końca września WIG20 porusza się w ramach ostro nachylonego, zwyżkującego kanału. Już dzisiaj dolna linia tej formacji znajduje się poniżej wczorajszego zamknięcia. Według powyższego optymistycznego scenariusza indeks wyjdzie w bok z kanału, co nie zaneguje bynajmniej szans na kontynuację zwyżek po niewielkiej przecenie. Gdyby jednak wskaźnik największych spółek z impetem spadł wyraźnie poniżej dolnej linii kanału (1635 pkt), należałoby się spodziewać realizacji mniej pomyślnego wariantu wydarzeń i testu poziomu 1600 pkt.