Wczorajsza sesja obnażyła słabość byków. Siły kupującym wystarczyło jedynie na pierwsze godziny handlu. Atak na poniedziałkowe dzienne maksimum zakończył się klęską. Później nadszedł kryzys. Impet, z jakim WIG20 pokonał wsparcie na 1600 pkt, nie rokuje dobrze posiadaczom akcji.

Poniedziałkowy marazm okazał się ciszą przed burzą. Wydawać się mogło, że po piątkowym odbiciu od bariery 1600 pkt, popyt nie dopuści do głębszej przeceny. Tymczasem mamy kolejną czarną świecę na wykresie, a połowa wzrostu z początku października została już zniesiona. Kurs naruszył też średnią kroczącą z 20 dni.

Najciekawsza w zachowaniu rynku jest analogia z przełomem sierpnia i września. Ruch indeksu z poziomu 1480 pkt do 1700 pkt niemal idealnie pokrywał się z wydarzeniami z okresu 21 sierpnia - 2 września. Na tym nie koniec. Wczorajsza czarna świeca to niemalże dokładne odwzorowanie sesji z 9 września. Kierując się tym podobieństwem należałoby oczekiwać kontynuacji spadków do poziomu co najmniej 1500 pkt.

Szczególnie istotne jest spojrzenie na WIG20 z perspektywy hossy zapoczątkowanej na wiosnę. Linia trendu wzrostowego przebiega obecnie na poziomie ok. 1535 pkt. Dopóki indeks znajduje się powyżej tej prostej, hossa trwa. Z drugiej strony, zdecydowanie negatywny wydźwięk ma coraz wyraźniejsza formacja podwójnego szczytu. Także wskaźnik MACD wygenerował wczoraj wyraźny sygnał sprzedaży.

Podsumowując, niedźwiedzie są silne, a krótkoterminowy trend spadkowy może mieć jeszcze znaczny potencjał. Jednocześnie zbliża się moment konfrontacji z mocnym wsparciem wyznaczonym przez linię długoterminowej tendencji zwyżkującej. Będzie to decydujący test dla byków. Jeśli wsparcie zostanie obronione, najważniejszy stanie się test prostej, wzdłuż której podążają obecne spadki. Podobnie jak w połowie września, przebicie w górę tej linii byłoby sygnałem wyhamowania przeceny. Z kolei, dalszy ruch WIG20 w kierunku 1500 pkt oznaczałby po prostu klęskę byków. Czasu na powstrzymanie realizacji czarnego scenariusza jest coraz mniej.