Jest jednak obszar, gdzie przełożenie polityki na gospodarkę przebiega szybciej - są to rynki finansowe, a zwłaszcza rynek walutowy. Dlatego też politycy próbują często wpływać na kurs walutowy medialnymi enuncjacjami.
Deprecjonariusze
w natarciu
Cofając się tylko o rok, warto sobie przypomnieć pełne pasji artykuły i wypowiedzi różnych ministrów, z ministrem finansów włącznie, doradców rządowych i prezydenckich, niezależnych i zależnych ekonomistów o szkodliwości silnego kursu złotego i konieczności jego zrównoważenia na poziomie około 4,5 złotego do euro. Kurs taki miał zapewnić ekspansję polskiego eksportu i wyższy wzrost gospodarczy.
Faktycznie, wzrost gospodarczy przyspieszył w latach 2002-2003 w porównaniu z 2001 r. Patrząc jednak na dekompozycję wzrostu PKB w tych okresach, trudno nie zauważyć, że komponent eksportu netto w 2002-2003 wytworzył tylko około 0,5% wzrostu PKB, w porównaniu z 2,8% w 2001 r. Statystyki handlu zagranicznego za 8 miesięcy br. wyrażone w euro wskazują na wzrost eksportu na bazie płatności o 5% i o ponad 6% (za 2 kwartały) w ujęciu transakcyjnym. Poprawa bilansu handlu zagranicznego o około 40% w ujęciu płatniczym i w ujęciu transakcyjnym wynika też ze spadku importu, a nie tylko wzrostu eksportu. Kurs złotego od początku 2002 r. ulegał silnej deprecjacji w wyrażeniu nominalnym w stosunku do euro oraz słabszej w wyrażeniu realnym.