Reklama

Milczenie jest złotem

Politykom trudno jest znieść fakt, że ich wysiłki na niwie polityki ekonomicznej mogą zostać docenione dopiero po ich odejściu (nie mylić z zejściem), ponieważ mechanizmy w gospodarce mają opóźnienia liczone na lata.

Publikacja: 23.10.2003 10:58

Jest jednak obszar, gdzie przełożenie polityki na gospodarkę przebiega szybciej - są to rynki finansowe, a zwłaszcza rynek walutowy. Dlatego też politycy próbują często wpływać na kurs walutowy medialnymi enuncjacjami.

Deprecjonariusze

w natarciu

Cofając się tylko o rok, warto sobie przypomnieć pełne pasji artykuły i wypowiedzi różnych ministrów, z ministrem finansów włącznie, doradców rządowych i prezydenckich, niezależnych i zależnych ekonomistów o szkodliwości silnego kursu złotego i konieczności jego zrównoważenia na poziomie około 4,5 złotego do euro. Kurs taki miał zapewnić ekspansję polskiego eksportu i wyższy wzrost gospodarczy.

Faktycznie, wzrost gospodarczy przyspieszył w latach 2002-2003 w porównaniu z 2001 r. Patrząc jednak na dekompozycję wzrostu PKB w tych okresach, trudno nie zauważyć, że komponent eksportu netto w 2002-2003 wytworzył tylko około 0,5% wzrostu PKB, w porównaniu z 2,8% w 2001 r. Statystyki handlu zagranicznego za 8 miesięcy br. wyrażone w euro wskazują na wzrost eksportu na bazie płatności o 5% i o ponad 6% (za 2 kwartały) w ujęciu transakcyjnym. Poprawa bilansu handlu zagranicznego o około 40% w ujęciu płatniczym i w ujęciu transakcyjnym wynika też ze spadku importu, a nie tylko wzrostu eksportu. Kurs złotego od początku 2002 r. ulegał silnej deprecjacji w wyrażeniu nominalnym w stosunku do euro oraz słabszej w wyrażeniu realnym.

Reklama
Reklama

Cisza wokół złotego

Brak rewelacyjnych wyników w eksporcie liczonym w euro i jego kontrybucji do wzrostu PKB nie wywołuje jednak od połowy 2003 r. żądań dalszego osłabiania kursu złotego, co byłoby chyba logiczne. Złote milczenie głośnych do niedawna "deprecjonariuszy" złotego wynika z bardzo prozaicznego faktu - niezwykle poważnego znaczenia kursu złotego dla nieprzekroczenia progu 60% długu do PKB w latach 2004-2006.

Przyjmując tylko oficjalne założenia rządu dotyczące poziomu deficytu budżetowego, wzrostu gospodarczego, inflacji, stóp procentowych i wpływów z prywatyzacji (wszystkie bardzo optymistyczne) oraz kursu euro-dolar (umiarkowanie optymistyczne, ale na niekorzyść euro, z którym związane jest około 64% naszego zadłużenia zagranicznego), okazuje się, że w 2004 r. dopiero 25-proc. deprecjacja złotego w stosunku do koszyka walutowego euro-dolar spowoduje przekroczenie progu 60% długu do PKB.

Niestety, to koniec dobrych wiadomości. W 2005 r. wystarczy osłabienie złotego w stosunku do koszyka walutowego o nieco ponad 3%, a w 2006 r. o ponad 2%, aby osiągnąć konstytucyjny limit zadłużenia publicznego. Ciekawe jest to, że nawet przystąpienie Polski do ERM2 na przełomie lat 2004/2005 i przyjęcie wąskiego pasma ?2,25% (co jest rozwiązaniem fatalnym, gdyż wprowadza sztywny kurs złotego) nie zapobiegnie przekroczeniu progu zadłużenia.

Zbędne igraszki

- zmiana definicji długu

Reklama
Reklama

Aprecjacja euro do poziomu 1,2-1,3 dolara i deprecjacja złotego o około 12% spowoduje już w 2004 r. przebicie progu 60% długu do PKB. Przy tak wąskim marginesie błędu możliwe pozytywne czynniki fundamentalne (wzrost PKB powyżej 5%) nie mają większego znaczenia, ale nie rozważamy też wystąpienia możliwych zjawisk negatywnych (szybszego, niż planowano, wzrostu deficytu budżetowego i zadłużenia). W tej sytuacji kroki zaradcze ze strony rządu prawdopodobnie będą polegać na zmianie definicji długu publicznego na zgodną z ESA95 czy przeszacowaniu w górę PKB, dodając więcej szarego sektora niż jest to obecnie. Szczęśliwy zbieg okoliczności i wszystkie powyższe kroki dadzą może rok-dwa oddechu, zanim rynki finansowe nie dokonają w końcu głębokiej korekty kursu złotego.

A niektórzy ostrzegali, że nie należy igrać z kursem walutowym, bo można się sparzyć...

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama