Wydarzenia na giełdzie w Tokio są bardzo istotne, ponieważ z największych światowych gospodarek to właśnie japońska rozwija się w tym roku najszybciej. Przekładało się to na giełdowe notowania. Od tegorocznego dołka, który na wykresie Nikkei 225 wypadł pod koniec kwietnia, do szczytu z 20 października, wartość wskaźnika wzrosła prawie o 50% (w walucie lokalnej). Jeszcze więcej na giełdzie w Tokio mogli zarobić inwestorzy zagraniczni, ponieważ w czasie, kiedy rosły notowania, na wartości zyskał także jen (9% w stosunku do dolara). Nikkei 225 zachowywał się w tym roku lepiej niż na przykład amerykański S&P 500 (+32% w trakcie tegorocznej zwyżki) czy brytyjski FT-SE 100 (+33%).
Czwartkowy spadek ma bardzo duże znaczenie z punktu widzenia analizy technicznej. Już samo to, że na wykresie powstała wysoka czarna świeca, jeszcze większa niż w czasie załamania na rynku pod koniec września, jest wystarczającym sygnałem zmiany nastrojów. Jeśli dodać do tego lukę bessy i przełamaną główną linię trendu, to okaże się, że powrót do wzrostu może być bardzo trudny. Stanie się prawie niemożliwy, jeśli wykres indeksu znajdzie się poniżej lokalnego dołka z 30 września (10 219 pkt). To będzie ostateczne potwierdzenie zmiany trendu wzrostowego na spadkowy, przynajmniej w średnim terminie.
Zakładając, że giełda wyprzedza zmiany zachodzące w realnej gospodarce, załamanie trendu nie pozwala na nadmierny optymizm w odniesieniu do dynamiki japońskiego PKB. Obawy o wzrost gospodarczy, a co za tym idzie zyski spółek, potwierdziły rezultaty kwartalne Sony, opublikowane już po feralnej sesji. Jedna z największych japońskich korporacji poinformowała o spadku zysku netto o 23%, w stosunku do poprzedniego roku i jednocześnie obniżyła prognozę zysku operacyjnego na ten rok do 100 mld jenów (prognoza zysku netto została utrzymana na poziomie 50 mld jenów).
Stabilny trend S&P 500
Od połowy czerwca amerykański indeks S&P 500 znajduje się na granicy trendu bocznego i horyzontalnego. Sytuacji tej nie było w stanie zmienić ani wybicie z konsolidacji w górę na początku września, ani zwyżka ponad wrześniowy szczyt w październiku. Trend na rynku jest wyznaczany w tej chwili przez kanał, obejmujący ostatnie dwa i pół miesiąca - w zeszłym tygodniu wykres indeksu odbił się od górnego ramienia tej formacji. Dolne ramię znajduje się nieco ponad poziomem 1 tys. punktów i właśnie w tym kierunku powinny zmierzać w najbliższym czasie notowania.