Z definicji tytuł komentarza oznacza stratę poniesioną w skutek błędu, popełnionego z braku doświadczenia w jakiejś dziedzinie. Wczoraj tracili chyba wszyscy inwestorzy. Najpierw dotknęło to fundusze, które z wakacyjnej beztroski "fundamentalistów" przebudziła kolejna słaba publikacja wyników rodzimych spółek (TPS, BPH). Analitycy jeszcze nie zdążyli nauczyć się od amerykańskich kolegów, żeby odpowiednio zaniżyć prognozy. Wspomniane spółki, mające po 10% udziału w indeksie, były wczoraj wzorem słabości.

Za to mocno chłonni na wiedzę i amerykańskie standardy są wszyscy inwestorzy wykorzystujący arbitraż. Po tylu latach w końcu widać zbliżającą się efektywną wycenę kontraktów. Bez frycowego jednak się nie obejdzie. W tym przypadku tracą drobni inwestorzy, choć już nie zainwestowane środki, a nerwy i cierpliwość do takiego rozchwianego, często irracjonalnego rynku. Jeśli bowiem do arbitrażu dochodzą jeszcze spekulanci korzystający z koszyków akcji, by mocniej ruszyć indeksem w kierunku zgodnym z otwartymi chwilę wcześniej pozycjami w kontraktach, to rynkowe wahania jakie to wywołuje, przyprawiają o zakłopotanie nawet najszybszych traderów.

Patrząc na kolejne sesje, to dalej podtrzymałbym ostatnią opinię, że fundusze czekające na uwolnienie antypodatkowych lokat nie pozwolą na spadek poniżej kluczowego wsparcia na linii szyi podwójnego szczytu. Przemyślę to raz jeszcze dopiero, gdy kontrakty zejdą pod wsparcie na górnym ograniczeniu (1559 pkt.) ostatniej, kilkudniowej konsolidacji, będące jednocześnie 50-proc. zniesieniem wtorkowych wzrostów. Przy patrzeniu na północ warto jednak pamiętać, że dzisiejsze statystycznie mocno przypudrowane dane PKB z III kw. w USA najprawdopodobniej zakończą okres pozytywnie odbieranych amerykańskich danych makro.