Reklama

Wydatki publiczne trzeba ciąć szybciej

Z prof. Stanisławem Gomułką, wykładowcą London School of Economics i głównym ekonomistą grupy PZU, rozmawia Cezary Szymanek

Publikacja: 31.10.2003 09:53

Panie Profesorze, czy pomysł połączenia PZU i PKO BP w dużą grupę finansową jest dobry?

To jeden z pomysłów, który funkcjonuje już od wielu lat. W wielu krajach rzeczywiście grupy ubezpieczeniowe próbowały łączyć się z bankowymi i wspólnie sprzedawać polisy ubezpieczeniowe i usługi bankowe. Bank z dużą siecią jest interesującym i naturalnym współpracownikiem grupy ubezpieczeniowej, ponieważ tam właśnie można stosunkowo łatwo dotrzeć do dużej liczby klientów. Z drugiej strony, jest też faktem, że dla takiej organizacji jak PZU współpraca z wieloma innymi bankami jest atrakcyjna i nie musi opierać się na powiązaniach kapitałowych.

Panie Profesorze, ucieka Pan od odpowiedzi. Zapytam w takim razie inaczej. Czy powinny się połączyć PZU i PKO BP?

Od początku mojej pracy w PZU zajmowałem stanowisko, że nie powinno być połączenia, tylko bliska współpraca. A to dlatego, że połączenie w dużym stopniu utrudniłoby współpracę z innymi bankami.

Przejdźmy teraz do gospodarki. Czy uda się wicepremierowi Hausnerowi uzdrowić finanse państwa?

Reklama
Reklama

Bardzo chciał, żeby mu się udało...

A czy ten plan wystarczy, żeby uzdrowić?

Traktuję ten plan jako absolutne minimum i jeżeli go krytykuję, to dlatego, że to, co proponuje wicepremier Hausner, to jest trochę za mało i za późno.

Za mało, to znaczy, ile trzeba obciąć, aby było dobrze i komu?

Wicepremier proponuje, żeby po czterech latach oszczędności wynosiły ok. 4% dochodu narodowego brutto, czyli ok. 32 mld zł. Po to, żeby nie było kryzysu finansów publicznych, po to, żeby był wzrost gospodarczy na dłuższą metę trzeba więcej - w granicach 6-8%, a nawet 10% PKB oszczędności. Jest również za późno, dlatego, że w gruncie rzeczy wicepremier Hausner sugeruje rozpoczęcie tego programu oszczędzania dopiero 2005 roku, a więc w roku wyborczym, a większość tych oszczędności ma wpłynąć w latach 2006-2007. A więc nie tylko będą one realizowane przez nowy rząd, ale wręcz przez nowy parlament. Czyli właściwie przekazuje ten program innemu parlamentowi, innemu rządowi do realizacji.

Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła stopy procentowe na tym samym poziomie. Ekonomiści spodziewają się, że w tym roku już ten poziom zostanie zachowany, a ewentualne obniżki mogą mieć miejsce dopiero w przyszłym roku, kiedy Rada będzie w nowym składzie. Pan również prognozuje taki scenariusz?

Reklama
Reklama

Stopy procentowe w Polsce są ciągle wysokie w porównaniu z tym, co jest w Europie Zachodniej czy w USA, i biorąc pod uwagę ogromne bezrobocie, to rzeczywiście były podstawy, by oczekiwać ich dalszego obniżenia. Ale w sytuacji, kiedy złoty jest słaby, cięcie stóp nie wchodzi w grę. I prawdopodobnie nowa RPP będzie bardzo ostrożna z dalszym ich obniżaniem.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama