Stosowanie tego rodzaju stopów odbywa się niezależnie od sytuacji na rynku. Co ciekawe, metoda w znaczący sposób może pomóc w zarządzaniu zarówno pozycjami, jak również kapitałem zaangażowanym w inwestycje.
Ryzyko jest nieuchronne
Metoda stopów kapitałowych, czego należy mieć świadomość, nie pozwala na całkowite wyeliminowanie ryzyka związanego z grą na giełdzie. Załóżmy, że inwestor dysponuje kwotą 10 000 zł. W każdej inwestycji postanawia zaryzykować nie więcej niż 5% swojego kapitału. Na początku oznacza to możliwą do zaakceptowania stratę w wysokości 500 zł. Zauważmy, że jeśli inwestor faktycznie poniesie stratę, to przy kolejnym wejściu na rynek powinien ustawić zlecenie stop w takiej odległości, żeby maksymalna strata nie przekroczyła 475 zł (9500 zł x 5%). W tym miejscu dochodzimy do istotnej własności stopów kapitałowych. Każda kolejna strata będzie bowiem zmniejszała kwotę, którą ryzykujemy. W praktyce stopy kapitałowe częściej będą nas wyrzucać z rynku w czasie przypadkowych wahnięć kursów. To mogłoby oznaczać, że nie spełniają istotnego warunku, jakim jest dostosowanie do bieżącej zmienności rynku. Problem ten udaje się jednak rozwiązać. Warunkiem powodzenia jest odpowiednio duży kapitał.
Duży może więcej
Ciekawy sposób stosowania metody stopów kapitałowych w połączeniu z zarządzaniem kapitałem zaprezentował jeden z najwybitniejszych spekulantów na Wall Street - Victor Sperandeo. Proponuje on, aby mając do dyspozycji przykładowo 50 000 USD, zająć pierwszą pozycję nie wyższą niż 10% tej sumy, a więc 5000 USD. Proponuje przy tym ustalenie punktów wyjścia, ograniczających straty na 10 do 20% kwoty - maksymalna starta może wynieść od 500 USD do 1000 USD. Odnosząc te wielkości do całego kapitału, którym dysponujemy, strata nie przekroczy 2% posiadanych przez nas środków. Po stracie 1000 USD w pierwszej operacji, następną otwieraną pozycję zmniejszamy do 4000 USD, a jednocześnie ogranicza straty do przedziału 400-800 USD. I tak dalej.