Zgodnie z nowymi zasadami, uchwalonymi wczoraj przez SEC, w radach nadzorczych spółek większość osób musi być niezależna. Zaostrzono również kryteria owej niezależności. Będą musieli je spełniać ludzie z organów nadzoru, którzy są odpowiedzialni za ład korporacyjny, audyt, nominacje nowych dyrektorów i wynagrodzenia.

- Te zmiany spełniają żądania naszych rynków, które chciały rozszerzenia zasad nadzoru korporacyjnego dla notowanych spółek - skomentował nowe regulacje prezes SEC William Donaldson. - Inwestorzy odniosą znaczące korzyści z podjętych działań zarówno teraz, jak i w dłuższej perspektywie - dodał.

New York Stock Exchange i NASDAQ od jakiegoś czasu wprowadzały poprawki, jakich życzyła sobie SEC, by zharmonizować dwa "zestawy" standardów dla notowanych spółek. Odsunęło to trochę w czasie moment przyjęcia przez Komisję jednolitych reguł. - SEC usiłowała zmniejszyć różnice między standardami na obu rynkach, by spółki nie mogły korzystać z mniej restrykcyjnych regulacji na jednym z nich - wyjaśnia Weil Lang, prawnik z Nowego Jorku i jednocześnie prezes organizacji zajmującej się kwestiami nadzoru w firmach.

W świetle nowych przepisów, członek rady nadzorczej danej firmy nie może być przez nią zatrudniony, jeśli chce uchodzić za niezależnego. Ani on, ani jego najbliższa rodzina nie może otrzymywać bezpośrednio ze spółki więcej niż 100 tys. USD rocznie. Żadna osoba z rodziny członka rady nie może zajmować stanowiska w zarządzie przedsiębiorstwa. Niezależna osoba z nadzoru spółki nie będzie mogła zasiadać w zarządzie firmy blisko z nią powiązanej. Niezależni członkowie rad nadzorczych będą musieli także regularnie odbywać zebrania w swoim własnym gronie, poświęcone sprawom przestrzegania tzw. ładu korporacyjnego.

- Propozycje były znane od pewnego czasu i spółki już wcieliły w życie część nowych standardów - mimo że nie musiały jeszcze tego robić - powiedział W. Lang.