Balansowanie indeksu WIG20 wokół średniej kroczącej z 15 sesji zdominowało wczorajszą sesję. I pomimo widocznej, utrzymującej się nerwowości na rynku, podaż w dalszym ciągu nie zdołała doprowadzić do wybicia w dół z formacji prostokąta, jaka znajduje się między poziomami 1550-1600 pkt. Patrząc na wykres świecowy można odnieść wrażenie, że powoli przewagę uzyskują niedźwiedzie, gdyż czarne świece mają zdecydowanie wyższe korpusy. Podażowa strona rynku zdecydowanie częściej prezentuje przewagę. Jest ona także widoczna w niekorzystnym dla byków rozkładzie obrotów, które nasilają się wraz ze spadkiem indeksu.

Tu w zasadzie kończą się wiarygodne wskazania płynące z analizy technicznej, gdyż wskaźniki dają sprzeczne sygnały. Negatywne sygnały możemy znaleźć na MACD, który wyraźnie naruszył na wczorajszej sesji linię równowagi. Jej przekroczenie od góry często oznacza zmianę trendu w średnim terminie. Równocześnie spokojnie opadający ADX potwierdza, że trend boczny ma się ciągle całkiem dobrze.

Z drugiej strony, mamy zwyżkujący wskaźnik impetu oraz Price ROC, które nie potwierdzają zachowania indeksu. O tym, że jest za wcześnie na spadek indeksu poniżej poziomu 1550 pkt, przekonuje także Ultimate Oscillator, który uparcie broni wzrostowej linii trendu. Ponieważ Ultimate Oscillator jest chyba najlepiej sprawdzającym się wskaźnikiem w trendzie bocznym, więc właśnie jego przebieg proponuję połączyć z zachowaniem indeksu. A ponieważ indykator znajduje się bardzo blisko poziomu wyprzedania, wygląda na to, że potencjał spadkowy, nawet w przypadku przełamania 1550 pkt, wcale nie jest duży.

Następne wsparcie to poziom 1520-1510 pkt, które wyznaczają lokalne dna z końca października oraz wewnętrzna linia trendu wzrostowego. Dlatego najwłaściwsza jest obecnie strategia gry w ramach prostokąta. Na razie nic nie zapowiada jego opuszczenia. Na wypadek wyjścia z konsolidacji dołem warto ustawić zlecenie chroniące kapitał.