- Nikt nie chciał sprzeciwić się planowi Reeda, ponieważ bez nowego zarządu nie będzie można się posunąć do przodu - powiedział Francis Maglio, były broker, którego rodzina ma dwa miejsca członkowskie na giełdzie. Poparcie planu zapewnia członkom NYSE dalszy napływ zleceń i daje nadzieję na zwyżkę wartości giełdowych miejsc. Średnia cena miejsca na giełdzie od usunięcia poprzedniego prezesa Richarda Grasso spadła o 27%, do 1,4 mln USD.

Przyjęcie planu oznacza radykalną zmianę sposobu wybierania i działania najwyższych władz giełdy, ustanowionego przez Grasso. Nowy zarząd w większości ma się składać z osób nie związanych z firmami z Wall Street lub spółkami giełdowymi.

Poza zmianami w zarządzie, plan Reeda uwzględnia również powołanie 25-osobowego gremium, w którym mają być reprezentowani członkowie giełdy, firmy z Wall Street, inwestorzy i przedstawiciele giełdowych spółek. Teraz propozycje Reeda znajdą się w Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC). Pięciu komisarzy Komisji będzie nad nimi debatować w połowie grudnia.

Głosowanie członków giełdy było swoistym wotum zaufania dla Reeda. Został wybrany, by zażegnać konflikt interesów, którego kulminacja nastąpiła we wrześniu. Wtedy okazało się, że 27-osobowy zarząd NYSE, złożony w większości z przedstawicieli firm, których działalność jest regulowana przez giełdę, przyznał prezesowi Grasso wynagrodzenie w kwocie 140 mln USD.