Piątkowa sesja upłynęła pod znakiem odbicia. Po czterech dniach silnych spadków, w czasie których WIG20 stracił ponad 9%, korekta należała się niemal z urzędu. Szybkie oscylatory sygnalizowały bowiem bardzo silne wyprzedanie. Stąd też rano, zwłaszcza w momencie gdy WIG20 testował czwartkowe minima, akcje można było kupować niemal w ciemno.
Indeks dużych spółek zakończył dzień na poziomie 1446,3 pkt. (+2,2%). Na wykresie powstała biała świeczka. Jednak w żaden sposób nie zmienia ona sytuacji technicznej. Nie ma szans na zastopowanie spadków i odwrócenie trendu. Straty wyrządzone w ciągu ostatniego tygodnia, w sensie technicznym, są zbyt duże. Dwie luki bessy, długie czarne korpusy, pokonana 100-sesyjna średnia oraz przełamane wsparcie na 1480 pkt (dołek z 30 września br. i 38,2% zniesienia ostatniej hossy) sprawiają, że o akcjach teraz najlepiej zapomnieć. Po niezbędnej korekcie rynek powinien znów ruszyć na południe.
Wykres tygodniowy potwierdza powyższe oczekiwania. Kto do tej pory miał jeszcze wątpliwości, że od września na polskim rynku prowadzona była regularna dystrybucja, po takim tygodniu chyba już nie ma złudzeń. Podwójny szczyt w połączeniu z zejściem indeksu poniżej bariery 1480 pkt, to kolejne bardzo silne sygnały sprzedaży. Należy bowiem przypomnieć, że we wrześniu i październiku br. rynek utworzył tygodniowe formacje spadającej gwiazdy. Jako że powstały one na poziomie zniesienia Fibonacciego (50-proc. bessy z lat 2000-2001), co zbiegło się w czasie z osiągnięciem przez 13-tygodniowy RSI najwyższych wartości w historii, stąd już wówczas było wiadomo, iż kolejne miesiące będą trudne dla byków. Nowe sygnały sprzedaży tylko to potwierdzają.
Jakkolwiek polski rynek jest skazany na dalszą zniżkę, to jest szansa, iż poniedziałkowa sesja przyniesie kontynuację korekty. W sprzyjających warunkach popyt może zaatakować opór na 1468 pkt. Na wykreowaniu takiego ruchu, będącego wstępem do kilkudniowej stabilizacji, zależeć będzie zwłaszcza OFE, których tradycyjnie już spadki zaskoczyły.