Nowy system sprzedaży nazywa się "private placement". Resort finansów wystąpił do banków z propozycją opracowania procedury wyboru instytucji, które będą organizować emisje w ramach tego systemu. Sprzedawane w ten sposób obligacje będą różnić się od tradycyjnych instrumentów, oferowanych przez MF na przetargach.
Rolą banków organizatorów (na razie nie wiadomo, czy będzie to jedna, czy więcej instytucji) będzie pośrednictwo pomiędzy inwestorami a MF. Banki dysponują bowiem informacjami od swoich klientów dotyczącymi popytu na określone papiery.
- Ministerstwo przeprowadziło już kilka tego typu emisji. Chce jednak te kwestie uregulować i stworzyć przejrzyste zasady sprzedaży obligacji poza przetargami - wyjaśnia Maciej Słomka, szef dealerów polskich papierów dłużnych w Pekao. - Sądzę, że banki będą tym systemem zainteresowane - dodaje. MF ma nadzieję, że w ten sposób uda mu się przynajmniej częściowo przezwyciężyć trudności ze sprzedażą obligacji na rynku. Na ostatniej aukcji na przykład, w listopadzie, resort sprzedał tylko część oferowanych papierów (o terminie wykupu w 2009 r.) o wartości niespełna 1,5 mld zł (oferta wynosiła 2 mld zł).
Resort finansów zastanawia się ponadto nad wprowadzeniem nowych obligacji o zmiennym oprocentowaniu. Ankieta przeprowadzona wśród banków ma dać odpowiedź, czy jest zainteresowanie takim instrumentem i jak powinien być on skonstruowany. MF rozważa np., czy oprocentowanie obligacji uzależnić od oprocentowania z rynku pieniężnego (czyli od WIBOR-u), czy od rentowności rocznych bonów skarbowych. Zapytało też banki m.in. o preferowany okres zapadalności papierów, częstotliwość przetargów i oczekiwany poziom rentowności. Po raz ostatni MF emitowało obligacje o zmiennym oprocentowaniu przeznaczone dla dużych inwestorów w lutym ub.r. Były to papiery 10-letnie.