Najlepiej byłoby, gdyby deficyt został zmniejszony. Chodzi tu nie tylko o deficyt budżetowy, ale o deficyt całego sektora publicznego oraz transfery do funduszy emerytalnych. Trzeba jednak przyznać, że rynki oswoiły się już z tym, że w przyszłym roku potrzeby pożyczkowe państwa będą dużo większe. Pogodziły się nawet z tym, że w 2004 r. dług publiczny przekroczy poziom 55% PKB. Stało się tak dlatego, bo inwestorzy wiedzą, że w 2006 r. nastąpi znaczne zacieśnienie polityki fiskalnej, wymuszone ustawą o finansach publicznych i konstytucją. Ale gdyby doszło do zwiększenia deficytu powyżej poziomu zakładanego przez rząd, inwestorzy mogliby stracić wiarę w to, że mechanizm automatycznego zacieśniania polityki fiskalnej będzie działał. Prawdopodobnie zaczęliby spekulować na temat zmian ustawy o finansach publicznych, a nawet konstytucji.
Czy NBP czuje się współodpowiedzialny za obniżanie długu publicznego?
Dlaczego mielibyśmy się czuć współodpowiedzialni? Nie my pożyczaliśmy pieniądze, tylko rząd. NBP co najmniej od pięciu lat regularnie nawołuje do ograniczenia deficytu. Ale kolejne rządy okazały się politycznie niezdolne do zdyscyplinowania finansów publicznych. Można jednak powiedzieć, że spowolnienie aktywności gospodarczej, jakie nastąpiło w latach 2000-2002 było po części wywołane wysokim poziomem stóp procentowych. W tej części współodpowiedzialność za zwolnienie tempa wzrostu ponosi NBP.
Średni poziom długu publicznego w krajach należących do strefy euro wynosi ok. 69% PKB. Dlaczego te państwa mogą sobie na to pozwolić, aW niektórych państwach przekracza nawet 100%. Ale po pierwsze te kraje należą do strefy euro, a więc ich ryzyko niewypłacalności - dotyczące waluty, a nie konkretnego rządu - rozkłada się na innych członków. A po drugie poziom oszczędności w tych krajach jest dużo większy niż u nas. Tam znaczna część długu publicznego jest utrzymywana w rękach obywateli w formie oszczędności. W krajach, w których poziom oszczędności jest niewielki, wysoki dług publiczny powoduje ograniczenie dopływu kapitału do gospodarki. W tej chwili w Polsce dług publiczny nie jest jeszcze taki duży, a próba sprzedaży nowych obligacji i powiększenia tego długu już powoduje gwałtowny wzrost rentowności. To znaczy, że inwestorzy nie chcą pożyczyć rządowi tyle środków, aby dług publiczny zwiększył się do 55-60% PKB
Polska zaczęła negocjacje w sprawie przedterminowej spłaty zadłużenia wobec Klubu Paryskiego. Wartość tych zobowiązań to ok. 17 mld USD. Na jakim etapie są rozmowy?
Negocjacje w tej sprawie prowadzi Ministerstwo Finansów. NBP nie bierze w nich bezpośredniego udziału. Trzeba pamiętać, że to są rozmowy bardzo skomplikowane, bo wierzycieli skupionych w Klubie Paryskim jest ok. 20. Z każdym z nich trzeba negocjować i uzgodnić warunki. To zajmie trochę czasu.