- Nie chcemy być kojarzeni z instytucją, która wplątała się w coś takiego - powiedział w jednym z wywiadów Chris Lewin, szef funduszu emerytalnego Unilevera, największego w świecie konglomeratu wytwarzającego żywność, kosmetyki i artykuły chemii gospodarczej. Aktywa funduszu są warte 3,5 mld funtów (6 mld USD), a Putnam zarządzał częścią tej kwoty - 275 mln funtów - lokując ją w akcjach.
- Niektóre firmy, w tym Unilever, zdecydowały się dokonać przesunięć w swoich inwestycjach i my szanujemy te decyzje - oświadczyła Laura McNamara, rzecznik prasowa Putnam. - W tym samym czasie wielu klientów wyraziło zaufanie wobec Putnam - dodała. W ostatnim miesiącu fundusze pod zarządem firmy zmalały jednak o 12%, do 245 mld USD. Unilever tymczasowo powierzył zarządzanie aktywami wycofanymi z Putnam firmie Barclays Global Investors, oddziałowi trzeciego największego banku Wielkiej Brytanii.
W końcówce października Putnam został oskarżony o defraudację, która była efektem umożliwiania niektórym instytucjom nielegalnej spekulacji jednostkami udziałowymi swoich funduszy powierniczych. Sześć dni później pracę stracił dyrektor generalny firmy Lawrence Lasser. 13 listopada Putnam zawarł ugodę z SEC, przez co nie musiał przyznawać się do popełnienia przestępstwa.
Na razie Putnam wciąż zarządza pieniędzmi w kwocie 237 mln euro na zlecenie Narodowego Rezerwowego Funduszu Emerytalnego Irlandii. Jednak jeszcze w tym miesiącu ma zapaść decyzja, czy umowa zostanie rozwiązana - wynika z wypowiedzi Deborah Reidy, przedstawicielki irlandzkiej instytucji.
Putnam to nie jedyna instytucja, która musi się liczyć z utratą ważnych klientów. Na przykład irlandzki fundusz zapowiada też, że prawdopodobnie zrezygnuje z usług Invesco - funduszu, któremu również zarzuca się malwersacje w handlu udziałami.