Reklama

Zanosi się na dłuższą przecenę

Segment największych firm pozostaje w trendzie spadkowym. Nie zmieniła tego mocna poniedziałkowa zwyżka. Towarzyszyły jej niewielkie obroty, zabrakło kontynuacji przez resztę tygodnia. Trochę nadziei w serca byków wlało przełamanie półtoramiesięcznej linii trendu malejącego.

Publikacja: 06.12.2003 09:13

Stało się to podczas wtorkowych notowań. Niestety, w dalszej części tygodnia ten pozytywny sygnał nie został potwierdzony. Kupujący pozostawali w defensywie. Bardziej bronili rynek przed głębszym spadkiem, niż myśleli o wyprowadzeniu indeksu na wyższy poziom. Zwyżkę blokował silny opór w postaci 38,2-proc. zniesienia zniżki, rozpoczętej przed blisko dwoma miesiącami, i dołek z końca października (1513 pkt). Jednocześnie wsparciem pozostawała połowa poniedziałkowej świecy na wysokości 1484 pkt. Zarówno w środę, jak i w czwartek tutaj zatrzymywała się przecena. Taka diagnoza krótkookresowej sytuacji pozwala przyjąć, że zamknięcie poniżej 1484 pkt będzie oznaczać wstęp do nowej fali wyprzedaży. W kolejnych tygodniach sprowadziłaby ona wartość WIG20 w okolice 1300 pkt. Wyjście ponad 1513 pkt oddali takie zagrożenie i pozwoli myśleć o spokojnym zakończeniu roku w rejonie 1550-1600 pkt.

Niekorzystny układ

średnich kroczących

Analiza techniczna daje w tej chwili sporą przewagę zwolennikom kontynuacji spadków. Silnym argumentem na rzecz dalszej zniżki jest układ średnich kroczących. W połowie listopada średnia z 15 sesji z dużym impetem przecięła od góry średnią z 45 sesji. Zauważmy, że w ostatnich latach sygnał sprzedaży w postaci przecięcia od góry SK-45 przez SK-15 był bardzo wiarygodny. Od 2000 r. tylko raz, na przełomie 2001 i 2002 r., dał nieprawidłową wskazówkę co do dalszego przebiegu notowań. W pozostałych przypadkach poprzedzał wyraźną przecenę.

Co więcej, bardzo podobna była sekwencja kolejnych zdarzeń. W momencie gdy średnia z 15 sesji spadała do wysokości, na jakiej przebiegała średnia z 45 sesji, na rynku dochodziło do odbicia. Tym razem też tak było. W pierwszej połowie października WIG20 poszedł mocno w górę. Jednak szybka kontra podaży spowodowała pogłębienie jesiennego dołka. Pochodną tego było przecięcie średnich.

Reklama
Reklama

Niedobrze wróży warszawskiemu parkietowi systematyczna obniżka wartości wskaźnika akumulacja-dystrybucja. Spada on szybciej niż sam indeks, co oznacza, że inwestorzy kontynuują proces "wpuszczania" w rynek kupionych po wysokich cenach akcji. Raczej nie robią tego po to, by odkupić je kilka procent taniej. Zapewne będą chcieli to uczynić po bardziej atrakcyjnych cenach.

Płytkość rynku zwiększa

wahania indeksów

To przypuszczenie jest uzasadnione ze względu na płytkość rynku w ostatnich tygodniach. Obroty często nie przekraczają 200 mln zł. Taką wartość notowaliśmy, gdy indeks był na poziomie kilkadziesiąt procent niższym niż teraz. To zaś oznacza, że teraz właściciela zmienia znacznie mniejsza liczba akcji niż na przykład na wiosnę. Dlatego pojawiające się co jakiś czas zlecenia kupna lub sprzedaży koszyka akcji z indeksu WIG20 powodują spore wahania notowań. Widać, że szybkie wyjście z rynku, czy powrót na niego w krótkim czasie, jest mocno utrudniony. Z tego powodu można zakładać, że niewielu byłoby skłonnych do zdecydowanej sprzedaży papierów, gdyby zakładali ich odkupienie w niedługim

czasie.

Ograniczony popyt jest po części wynikiem struktury aktywów funduszy emerytalnych. Pomimo znacznego spadku kursów w listopadzie udział akcji w portfelach wciąż przekracza w większości przypadków 30%. Sporo, jeśli zważyć zagrożenie odwróceniem koniunktury na światowych parkietach i trudną sytuację krajowych finansów publicznych. To, że dekoniunktura na giełdzie nie przełożyła się na zmniejszenie udziału akcji, jest wynikiem obniżenia się wartości obligacyjnej części portfela. Na razie niewiele wskazuje na to, by kondycja segmentu papierów skarbowych miała się w najbliższym czasie poprawić.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama