W ciągu ostatnich dni dość często wspominało się o możliwości testu luki bessy. Próba zamknięcia luki miała pokazać, w jakiej kondycji znajduje się rynek. Słychać było zróżnicowane opinie co do momentu tego testu. Jedni sądzili, że będzie on miał miejsce już na najbliższych sesjach. Inni oczekiwali lekkiego spadku dla "nabrania sił" przez popyt i dopiero później faktycznej próby sforsowania oporu. Wszystkich łączyło jednak przekonanie, że do samego testu dojdzie. Rynek nie pozwoli sobie na zignorowanie próby pokonania oporu, skoro jest tuż pod nim.

Do testu luki doszło wczoraj. Postawa popytu pozostawia wiele do życzenia. Jeśli styl ataku miał być sprawdzianem byków, to przyznaję im ocenę mierną. Faktycznie powinna być niedostateczna. Luka nie została faktycznie. Na dodatek tuż po zanotowaniu poziomu maksymalnego, ceny w dość szybkim tempie spadły o ponad 20 pkt. Taka postawa nie rokuje dobrze dla właścicieli długich pozycji. W najważniejszym momencie sesji zabrakło kupujących. Tak naprawdę zabrakło ich już znacznie wcześniej. Trzeba bowiem zauważyć, że atak na lukę nie był przeprowadzony przez graczy liczących na dalszy wzrost, ale był w dużej mierze efektem ucieczki posiadaczy krótkich pozycji. To nie "zdrowy" popyt atakował, ale tratowały się uciekające misie.

Skąd więc faktycznie nie ma niedostatecznej? Popyt dostał mierną "na zachętę". Pod koniec sesji bykom udało się podnieść rynek ponownie w pobliże luki. Kolejnego ataku nie było, ale zamkniecie na 1564 daje szansę na kolejną próbę dziś. Jeśli na początku sesji nie będzie ona wykorzystana, to skończymy ten tydzień w minorowych nastrojach. O kolejnym teście nikt już myśleć nie będzie.