Od początku tego roku na światowych rynkach wyraźnie w górę idą ceny towarów. Jakie są tego przyczyny?
Wpływ na to ma podniesienie prognoz wzrostu gospodarczego na świecie. Zakładają one dalsze przyspieszenie w przyszłym roku. Z recesji wydostała się Japonia, która jest ważnym odbiorcą surowców. To powoduje większe zapotrzebowanie i wpływa na ceny. Jednocześnie, rynek towarowy jest atrakcyjny dla spekulantów. Latem skończyła się dobra koniunktura na obligacjach. Rentowność papierów skarbowych w USA i strefie euro będzie systematycznie się zwiększać, co ograniczy szanse na zyski z tego rodzaju inwestycji. Również akcje, mimo wzrostu cen w bieżącym roku, wydają się mniej atrakcyjne niż towary. Dobrze to widać z danych o wartości ulokowanych środków w amerykańskie akcje i obligacje. W ostatnim czasie wyraźnie spadła dynamika napływu środków do USA, co z jednej strony powoduje osłabienie dolara, z drugiej zaś - wpływa na wzrost cen towarów. Inwestorzy poszukują bardziej atrakcyjnych rynków, które charakteryzowałyby się większym potencjałem wzrostowym.
Co dla światowej gospodarki będzie oznaczać dalszy wzrost cen towarów?
Bez wątpienia będzie sprzyjać większej inflacji. Byłoby to niekorzystne, gdyby nie to, że generalnie na świecie presja cenowa jest nadal niewielka. Dopiero uniknęliśmy scenariusza deflacyjnego. Dlatego, na przykład w Stanach Zjednoczonych, wzrost inflacji będzie pozytywnie odbierany przez Fed.
Istnieje jednak rozdźwięk pomiędzy ogólnym wskaźnikiem inflacji a wskaźnikiem bazowym (bez energii i żywności).