Kontrakty terminowe na miedź staniały wczoraj zarówno w Nowym Jorku, jak i w Londynie. Uczestnicy rynku spodziewali się bowiem rychłego zakończenia strajku w jednej z chilijskich kopalni. Rano przedstawiciele spółki Codelco wznowili rozmowy z największym związkiem zawodowym reprezentującym strajkujących robotników z kopalni Andina. Rozmowy z innymi organizacjami związkowymi zapowiedziano na popołudnie tamtejszego czasu. W grudniu miedź zdrożała o ponad 7%, głównie w wyniku zapowiedzi przerwania wydobycia, a później rozpoczęcia strajku w kopalni Andina, z której pochodzi 1,8% światowej produkcji tego metalu. Proklamując strajk robotnicy żądali podwyżki płac o 5%. Państwowa spółka Codelco zgadzała się na 1,4%. Od początku strajku do wczoraj żadnych negocjacji nie było. Samo przystąpienie do nich oznacza, że zapewne doszło do zbliżenia stanowisk. Większość branżowych analityków uważa, że po zakończeniu strajku w Andinie, ceny miedzi spadną. Nikt jednak nie zakłada jakiegoś gwałtownego załamania tego rynku, gdyż prognozy zużycia tego metalu na ten i przyszły rok przekraczają prognozy produkcji miedzi elektrolitycznej. Na Londyńskiej Giełdzie Metali cena miedzi po południu spadła do 2134 USD za tonę, z 2144 USD na środowym zamknięciu.

Ceny ropy naftowej od trzech dni praktycznie nie zmieniają się, gdyż środowy raport Departamentu Energetyki informował wprawdzie o znacznym spadku zapasów surowej ropy w USA, ale jednocześnie wzrosły dostawy produktów naftowych. W tygodniu zakończonym 5 grudnia rezerwy oleju opałowego wzrosły o 200 tys. baryłek dziennie i były większe o 5,3% niż o tej porze przed rokiem. Analitycy spodziewali się, że burze śnieżne i niższa niż zazwyczaj temperatura spowodują spadek tych rezerw. Rafinerie wykorzystywały moce produkcyjne w 94,2% i w rezultacie krajowa produkcja oleju opałowego wzrosła o 4,8%. Jeśli jednak przy takiej produkcji import ropy do USA nadal będzie mniejszy niż 10 mln baryłek dziennie, to ceny ropy nadal będą wysokie. Na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie baryłka ropy gatunku Brent z dostawą w styczniu po południu kosztowała 29,62 USD, wobec 29,66 USD na środowym zamknięciu.

Złoto wczoraj staniało w Londynie po raz pierwszy od pięciu dni, gdyż dolar umocnił się w stosunku do euro, co zmniejszyło popyt na ten kruszec ze strony europejskich inwestorów. Cena uncji złota z natychmiastową dostawą spadła o 3,85 USD, 0,9%, do 404 USD.