Reklama

Nowe twarze wśród liderów

Rafał Jankowski (CDM Pekao), Tomasz Mazurczak (DI BRE Banku), Andrzej Powierża (DI BRE Banku) i Sobiesław Pająk (CDM Pekao) zwyciężyli w drugiej edycji rankingu analityków. Pracownicy CDM Pekao obronili pozycje z poprzedniego zestawienia.

Publikacja: 24.12.2003 08:54

Tym razem ankietę, która zadecydowała o kolejności w rankingu, rozesłaliśmy tylko do firm zarządzających aktywami. To istotna różnica w porównaniu z pierwszą edycją, w której przyznaliśmy prawo głosu także analitykom, którzy byli oceniani. Zestawienie zostało sporządzone na podstawie 17 ankiet.

Banki

- zmiany w czołówce

Druga edycja rankingu potwierdziła, iż czołówka analityków bankowych jest ukształtowana. Nie znaczy to jednak, że nie zachodzą w niej zmiany. Artur Szeski, który wygrał ranking majowy, tym razem zajął trzecie miejsce. Wygrał Andrzej Powierża. Jego przewaga nad Dariuszem Górskim, który zajmując ponownie drugie miejsce potwierdził przynależność do ścisłej czołówki, wyniosła tylko 2 punkty. Wyraźnie stracił Marcin Materna. Analityk DM Millennium w maju zdobył 19% głosów i zajął trzecie miejsce. Teraz, oprócz wymienionej już trójki, dał się też wyprzedzić Robertowi Sobierajowi.

TMT - Sobiesław Pająk

Reklama
Reklama

liderem

Spośród 17 ankiet nazwisko Sobiesława Pająka pojawiło się w 14, w tym aż 9 razy na pierwszym miejscu. Ponieważ odpowiedzi udzieliła nam większość zarządzających, analizy sektora TMT autorstwa S. Pająka mogą mieć szczególnie duży wpływ na rynek. W poprzedniej ankiecie zwycięzcą był ten sam analityk, ale wtedy do pierwszego miejsca wystarczyło 21% głosów. Tym razem S. Pająk zebrał 33% wszystkich punktów przyznanych sklasyfikowanym w tym sektorze analitykom.

Za plecami lidera duże zmiany. Andrzej Kasperek, reprezentujący Bank Handlowy, w maju drugi, znalazł się poza czołówką. Tomasz Bardziłowski z DM BZ WBK tym razem startował w innej kategorii. Ich miejsce zajęli Michał Marczak, z notującego bardzo dobre oceny w tej edycji Domu Inwestycyjnego BRE Banku, oraz Benita Mikołajewicz, jedyna kobieta, która stanęła na podium. M. Marczak, który zajął drugie miejsce, zdobył trzy razy mniej punktów od S. Pająka. Obecność w tej kategorii mocno zaakcentował dział analityczny Domu Maklerskiego BZ WBK - Przemysław Sawala-Uryasz i Remigiusz Tarka pojawili się na czwartym i piątym miejscu.

Przemysł

- mocna pozycja

Rafała Jankowskiego

Reklama
Reklama

Podobnie jak jego kolega z biura, również Rafał Jankowski nie miał kłopotów z obroną pozycji lidera. Zdobył 20% punktów i drugiego w klasyfikacji Rafała Wiatra z DM Banku Handlowego wyprzedził o 7 punktów procentowych. Poza pierwszym miejscem - w czołówce duży ścisk. Flawiusz Pawluk z CAIB, w maju drugi, tym razem uplasował się na trzeciej pozycji. Do wicelidera stracił tylko 1 punkt. Dwa punkty za nim ex aequo Sebastian Słomka (w poprzedniej edycji rankingu na trzecim miejscu był jego kolega z biura - Radosław Solan) i... ponownie Remigiusz Tarka z Domu Maklerskiego BZ WBK. Głosujący cenią sobie uwagi tego analityka zarówno w odniesieniu do spółek zaawansowanych technologii, jak i firm przemysłowych.

Rynek akcji

- zamiana miejsc

Analiza giełdowych cykli, która wypełniała ostatnie komentarze Wojciecha Białka tym razem nie znalazła uznania w oczach zarządzających. Przedstawiciel SEB TFI, zwycięzca poprzedniej ankiety, zajął dopiero trzecie miejsce. Zamienił się miejscami z szefem analiz w Domu Inwestycyjnym BRE Banku, Tomaszem Mazurczakiem, który w majowym rankingu był trzeci, a teraz okazał się zwycięzcą. Drugie miejsce, ale z wyraźną już stratą do lidera, zajął niespodziewanie Tomasz Bardziłowski z Domu Maklerskiego BZ WBK. Niespodziewanie, bo w poprzedniej edycji rankingu zajął trzecie miejsce w sektorze TMT. Pozazdrościć uniwersalności. Tym razem poza podium wylądował Sławomir Dębowski. Strata piątego w klasyfikacji Marcina Lachowskiego jest już znaczna.

Porażka wielkich

W nieoficjalnej klasyfikacji drużynowej zwyciężył CDM Pekao. Biuro reprezentowały cztery osoby (oprócz dwójki laureatów, także Anna Hess zajmująca się spółkami TMT i firmami przemysłowymi oraz Artur Szeski, specjalista od banków - w CDM nie ma analityka rynkowego), które łącznie zebrały 21% głosów. Występujący w pełnym składzie (pięć osób - tyle można było maksymalnie zgłosić w ankiecie) Dom Inwestycyjny BRE Banku zdobył 19% głosów i zajął drugie miejsce. To największy wygrany tej edycji rankingu. W poprzedniej tylko Tomasz Mazurczak znalazł się na podium - teraz zwycięstwa w dwóch kategoriach (Mazurczak, Powierża) plus jedno drugie miejsce (Marczak). Również mocniej niż poprzednim razem swoją obecność zaznaczył Dom Maklerski BZ WBK. Poza sektorem bankowym analitycy z tej instytucji pojawili się w czołówce.

Reklama
Reklama

Czwarte miejsce ING Securities, piąte Smith Barney/DM Banku Handlowego i dopiero siódme CAIB uznać można za rozczarowujące. Wszystkie te instytucje próbują się podpierać analitykami "globalnymi" - zajmującymi się polskimi spółkami z poziomu zagranicznej centrali lub nawet mającymi pieczę nad daną branżą w całej Europie Środkowowschodniej. Oni jednak w naszej ankiecie nie zaistnieli. Kilka zagranicznych nazwisk zebrało pojedyncze punkty. Wniosek stąd taki, że krajowi zarządzający albo nie czytają ich raportów, albo nisko oceniają ich jakość.

Jak wybieraliśmy najlepszych

Analityków zajmujących się polskimi spółkami podzieliliśmy na cztery kategorie: Banki, Branża TMT, Spółki Przemysłowe, Rynek akcji. Kandydatury i umiejscowienie analityków w poszczególnych branżach konsultowaliśmy z instytucjami (w praktyce z biurami maklerskimi), które ich zatrudniają. Każdy podmiot mógł zgłosić po jednym analityku rynku akcji i sektora bankowego, oraz po dwóch specjalistów od spółek przemysłowych i branży TMT. Tylko nieliczne biura maklerskie zgłosiły pełny zestaw analityków.

Sporządzone zgodnie z tymi zasadami listy rozesłaliśmy do zarządzających aktywami. Każda firma zarządzająca wskazywała trzech najlepszych, jej zdaniem, analityków w danym sektorze, przyznając najlepszemu 3 punkty, drugiemu 2 punkty i kolejnemu 1 punkt. O kolejności w klasyfikacji decydowała suma zdobytych punktów.

Najlepszy analityk rynku akcji

Reklama
Reklama

Tomasz Mazurczak

Przez cały okres aktywności zawodowej związany jest z grupą BRE Banku. Od momentu ukończenia studiów na Akademii Ekonomicznej w Poznaniu w 1992 r. pracował jako inspektor kredytowy, specjalista ds. inwestycji kapitałowych, makler, zarządzający portfelami i analityk. Obecnie jest szefem sprzedawców i analityków w DI BRE Banku. Mówi, że nie ma ludzi, których komentarze nie byłyby zdeterminowane - przynajmniej do pewnego stopnia - konstrukcją osobowości. Siebie zalicza do obozu tych, którzy w zbalansowanych sytuacjach częściej widzą przysłowiową szklankę w połowie pełną niż pustą. Interesuje się makroekonomią, astrofizyką, filozofią i procesami społecznymi. Lubi turystykę wysokogórską, pływanie oraz narty.

Jak Pan ocenia perspektywy rynku akcji w 2004 r.? Która branża ma szanse wypaść najlepiej? Które spółki przyniosą największe zyski?

Sam wzrost gospodarczy nie gwarantuje hossy, bo jest już w dużym stopniu uwzględniony w modelach wyceny. Potrzebne są rewizje do góry. Obecnie jesteśmy tego świadkami - polskie akcje zyskują lepsze oceny za granicą. Można próbować analogii historycznych: przy dużym wzroście PKB w 1997 r. (przed kryzysem azjatyckim) WIG znajdował się w łagodnym trendzie wzrostowym. Towarzyszyły temu znaczne wahania. Myślę, że coś podobnego może nas czekać w 2004 r. WIG osiągnąłby wtedy 24 tys. pkt w grudniu 2004 r.

Jeśli chodzi o branże, to eksporterzy są raczej niezagrożeni. Surowce "wiszą" mocno na dolarze i na Chinach (bilans tych dwóch czynników pozytywny). Jednocześnie trudno przeprowadzać ranking branż, bo sytuacja w każdej z nich jest bardzo zróżnicowana. Wydaje się jednak, że powinien się odblokować w przyszłym roku krajowy popyt konsumpcyjny i spowodować wzrost sprzedaży w takich branżach jak AGD czy materiały wykończeniowe (remonty). Powstają warunki do powrotu koniunktury dla deweloperów. Na pewno dużą uwagę przyciąga branża budowlana, która chyba jako jedyna w 2003 r. bardzo rozczarowała. Jednak, czy jej sytuacja poprawi się w 2004 r., trudno powiedzieć. Jeśli chodzi o konkretne spółki, to podpisuję się pod naszą listą rekomendacyjną (m.in. Hoop, PKN, Polfa, KGHM).

Reklama
Reklama

Którą analizę z ostatnich miesięcy ocenia Pan jako najtrafniejszą?

Tę mówiącą o braku zagrożeń deflacyjnych w gospodarce amerykańskiej. Teraz mało kto podnosi ten problem. Jednak na wiosnę zagrożenie wydawało się całkiem realne. Wszystkie czynniki lokalne w Polsce przemawiały za hossą, brakującym ogniwem był wzrostowy scenariusz dla Wall Sreet. Jego wystąpienie odblokowywało optymizm w stosunku do polskich akcji. Myślę, że podobnie do mnie uważało wtedy przynajmniej parę osób na rynku.

Drugi czynnik to kwestia Chin i strukturalnych zmian, jakie ta gospodarka wnosi do światowego bilansu handlowego. W tempie rzędu 8% rozwija się ona od lat. Jednak ten wzrost 10 lat temu znaczył dużo mniej niż dziś, gdyż baza była niska. Teraz ma znaczenie globalne.

Czy małe i średnie firmy zachowają w 2004 r. przewagę nad blue chipami?

Raczej tak. Wskazywałoby na to porównanie oczekiwanych dynamiki zysków i wycen. Co prawda, na głównych parkietach europejskich nie ma już dyskonta w wycenie małych spółek, jednak w Polsce sytuacja jest nieco odmienna.

Reklama
Reklama

Czy w przyszłym roku łatwiej będzie osiągnąć zyski na warszawskim parkiecie, czy na zagranicznych rynkach?

Jest wiele rynków w regionie istotnie tańszych niż Polska. Wydaje się jednak, że w ostatnim czasie następuje wyraźna zmiana w postrzeganiu naszego kraju na lepsze. Ostatecznie można oczekiwać, że będziemy gdzieś w środku europejskiej stawki.

Jakich rad udzieliłby Pan początkującym inwestorom, by pierwsze kroki na giełdzie nie zniechęciły ich do tej formy lokowania oszczędności? Czego powinni unikać, na co zwracać uwagę, jak wybierać spółki?

Przede wszystkim, żeby dobrze określili swój temperament inwestycyjny i skonfrontowali go z posiadanymi możliwościami i wiedzą. Inwestowanie w spółki o średniej wielkości i gra na futures to przecież nie to samo.

Najlepszy analityk spółek przemysłowych

Rafał Jankowski

Od 1999 r. związany jest z CDM Pekao. Wcześniej pracował w Wydziale Doradztwa Inwestycyjnego BGŻ, do którego przeniósł się z biura maklerskiego Pro Capital (obecnie DB Securities). W tym ostatnim po raz pierwszy zaczął zajmować się analizą. Przed tym, w BM BDK (obecnie CDM Pekao), w którym zaczynał pracę zawodową w 1996 r., zajmował stanowisko asystenta maklera.

Jak Pan ocenia perspektywy swojej branży w 2004 r.? Czy spółki wchodzące w jej skład będą generalnie wypadać lepiej niż rynek, czy od niego odstawać? Kto będzie liderem w Pańskiej branży?

Generalnie uważam, że firmy przemysłowe będą ciekawą inwestycją na rok 2004. Z jednej strony, powinno być widać coraz bardziej wymierne finansowe efekty prowadzonych procesów restrukturyzacji, z drugiej strony, oczekiwane ożywienia w gospodarce także powinno pozytywnie wpływać na ich wyniki. Wśród liderów nadal widzę PKN Orlen, choć wpierw musi ustać niepokój związany z niepewną sytuacją kadrową w spółce, a program oszczędności kosztów musi dać zapowiadane na przyszły rok 500 mln zł obniżenia bazy kosztów. Nadal atrakcyjną inwestycją będą firmy przemysłowe średniej wielkości - w tym Cersanit. Jako beniaminka typuje Boryszew - większość inwestorów nadal postrzega tę firmę jako mieszalnię płynu do chłodnic. Tymczasem Boryszew to już trzy firmy oraz udana restrukturyzacja i coraz wyższa efektywność. Oczekuję, że przyszłoroczne wyniki spółek grupy Boryszew zadziwią pozytywnie wielu inwestorów.

Czy małe i średnie firmy zachowają w 2004 r. przewagę nad blue chipami?

Wśród średnich firm przemysłowych widać coraz więcej dynamiki w zarządzaniu, restrukturyzacji. Efektywność rośnie zdecydowanie szybciej niż w dużych firmach przemysłowych.

Widać także wyraźnie, że mniejszy organizm gospodarczy ma zdecydowanie lepszą decyzyjność, dlatego oczekuję utrzymania przewagi tych firm, choć wycena wielu z nich jest już wysoka.

Jakich rad udzieliłby Pan początkującym inwestorom, by pierwsze kroki na giełdzie nie zniechęciły ich do tej formy lokowania oszczędności?

Przede wszystkim powinni być ostrożni, patrzyć na inwestycje z punktu widzenia różnych systemów inwestowania i kierować się własną opinią, krytycznie weryfikując opinie innych inwestorów czy też analityków. Jest jeszcze druga strona medalu - powinni sobie odpowiedzieć na pytanie czy mają czas i odpowiednią wiedzę, aby to wszystko zrobić, nie narażając oszczędności na nadmierne ryzyko.

Najlepszy analityk sektora banków

Andrzej Powierża

Jest absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego i doktorantem na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Kończy pisać pracę doktorską o tajemniczo brzmiącym tytule: Model tzw. "ułomnej osoby prawnej". Ponadto w ramach działalności akademickiej zajmuje się prawem cywilnym. Posiada licencję doradcy inwestycyjnego. Pracował m.in. w Wood&Company. Od kwietnia 2002 r. jest zatrudniony w DI BRE Banku. Jego hobby to narty, fotografia, podróże, historia doktryn politycznych oraz historia sztuki.

Jak Pan ocenia perspektywy swojej branży w 2004 r.? Czy spółki wchodzące w jej skład będą generalnie wypadać lepiej niż rynek, czy od niego odstawać? Kto będzie liderem w Pańskiej branży?

Wyniki banków zależeć będą od kondycji całej gospodarki. Do niedawna liczyłem, że ożywienie gospodarcze przełoży się w I połowie 2004 r. na większy popyt na kredyt ze strony przedsiębiorstw, a stabilizacja na rynku pracy oraz niskie stopy zachęcą klientów detalicznych do jeszcze bardziej masowego zaciągania kredytów hipotecznych. Niepewność, której źródłem jest strefa makro, powoduje, że zaczynam wątpić w ten optymistyczny scenariusz.

Jeżeli w II połowie roku poprawi się wizerunek Polski i rentowność obligacji spadnie, to ponownie przeżyjemy złote czasy hossy na obligacjach. Wskaźniki banków często są porównywane przez inwestorów z rentownością obligacji, tak więc w sytuacji spadku tej ostatniej, w II połowie roku może wzrosnąć zainteresowanie akcjami banków.

Banałem jest stwierdzenie, że liderem wzrostu będą spółki, które pozytywnie zaskoczą wynikami. W cenach jest zawarte oczekiwanie znacznego wzrostu rentowności BPH PBK i BZ WBK oraz dalszej poprawy w Pekao. Tak więc tym bankom będzie trudno "pobić oczekiwania". Zaskoczyć pozytywnie mógłby ING BSK, Kredyt Bank, Bank Handlowy czy Millennium, ale tylko w przypadku pierwszego z nich uważam to za prawdopodobne.

Czy małe i średnie firmy zachowają w 2004 r. przewagę nad blue chipami?

Jedną z przyczyn przewagi mid-capów nad blue chipami było to, że wśród małych i średnich spółek więcej było eksporterów, podczas gdy duże spółki na ogół sprzedają na rynek krajowy. Jeżeli wzrośnie popyt krajowy, to znaczenie tego czynnika zmniejszy się, ale kurs walutowy najprawdopodobniej w dalszym ciągu będzie korzystny dla eksporterów.

Czy w przyszłym roku łatwiej będzie osiągnąć zyski na warszawskim parkiecie, czy na zagranicznych rynkach?

Nie uważam, odpowiadając wprost na postawione pytanie, żeby "łatwiej było osiągnąć zyski na zagranicznych rynkach" - jeżeli nie zdajemy się na łut szczęścia, zawsze lepiej inwestować na rynku, który znamy.

Jakich rad udzieliłby Pan początkującym inwestorom, by pierwsze kroki na giełdzie nie zniechęciły ich do tej formy lokowania oszczędności? Czego powinni unikać, na co zwracać uwagę, jak wybierać spółki?

Po pierwsze, trzeba zrozumieć, w co się inwestuje (mechanizm instrumentu finansowego, w który inwestujemy; sposób funkcjonowania rynku; otoczenie, w którym działa spółka). Po drugie, w życiu w spółki należy wchodzić tylko z inteligentnymi ludźmi, a kupując akcje stajemy się wspólnikami innych akcjonariuszy i pośrednio pracodawcami zarządu. Po trzecie wreszcie, należałoby się zastanowić, jakie oczekiwania co do przyszłych wyników są uwzględnione w cenach i czy prawdopodobne jest, że spółka nas pozytywnie zaskoczy.

Najlepszy analityk sektora TMT

Sobiesław Pająk

Jak Pan ocenia perspektywy swojej branży w 2004 r.? Czy spółki wchodzące w jej skład będą generalnie wypadać lepiej niż rynek, czy od niego odstawać? Kto będzie liderem w Pańskiej branży?

W przyszłym roku wyniki większości spółek informatycznych powinny wyraźnie się poprawić. Powody tego stanu rzeczy będą dwa. Po pierwsze, rok przyszły przyniesie rozpoczęcie prac wdrożeniowych megasystemów informatycznych, o pozyskanie których spółki informatyczne toczyły batalie w roku bieżącym. Po drugie, w przypadkach niektórych spółek tegoroczny poziom wyników nie będzie stanowić wymagającej bazy dla wykazania w przyszłym roku istotnej poprawy wyników (w ujęciu procentowym rok do roku).

Większość dużych spółek medialnych i informatycznych jest obecnie dobrze wyceniona przez rynek, a w pojedynczych przypadkach można mówić o ich przewartościowaniu. Wydaje się, że gros oczekiwań odnośnie skokowej poprawy ich wyników w roku 2004 jest już odzwierciedlonych w cenach akcji. Natomiast wśród mniejszych spółek z sektora IT wciąż można znaleźć firmy, których wyceny wydają się atrakcyjne.

Biorąc to wszystko pod uwagę z czysto fundamentalnego punktu widzenia nie należy oczekiwać, by notowane na WGPW spółki informatyczne i medialne zachowywały się w przyszłym roku istotnie lepiej od indeksów rynkowych. To, czy tak się stanie, zależeć jednak będzie od relatywnego "układu sił" pomiędzy tzw. "growth investors" i "value investors". Ze względu na oczekiwaną istotną poprawę zysków tych spółek w roku 2004, ewentualna przewaga inwestorów "kupujących wzrost" może doprowadzić do silniejszej zwyżki cen akcji.

Czy małe i średnie firmy zachowają w 2004 r. przewagę nad blue chipami?

Wśród spółek o średniej kapitalizacji jest nieco więcej (co nie znaczy, że dużo) firm niedowartościowanych niż wśród uczestników indeksu WIG20.

Jakich rad udzieliłby Pan początkującym inwestorom, by pierwsze kroki na giełdzie nie zniechęciły ich do tej formy lokowania oszczędności?

Zniechęcenie jest najczęściej funkcją ponoszonych strat. Aby tego uniknąć należałoby początkującym inwestorom radzić (a raczej życzyć), by weszli na rynek w okresie poprzedzającym giełdową hossę. A przechodząc od życzeń do rad, to radziłbym zastanowić się, czy ta forma lokowania oszczędności pasuje do horyzontu inwestycyjnego oraz skłonności i zdolności do podejmowania ryzyka.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama