Czy w przyszłym roku łatwiej będzie osiągnąć zyski na warszawskim parkiecie, czy na zagranicznych rynkach?
Jest wiele rynków w regionie istotnie tańszych niż Polska. Wydaje się jednak, że w ostatnim czasie następuje wyraźna zmiana w postrzeganiu naszego kraju na lepsze. Ostatecznie można oczekiwać, że będziemy gdzieś w środku europejskiej stawki.
Jakich rad udzieliłby Pan początkującym inwestorom, by pierwsze kroki na giełdzie nie zniechęciły ich do tej formy lokowania oszczędności? Czego powinni unikać, na co zwracać uwagę, jak wybierać spółki?
Przede wszystkim, żeby dobrze określili swój temperament inwestycyjny i skonfrontowali go z posiadanymi możliwościami i wiedzą. Inwestowanie w spółki o średniej wielkości i gra na futures to przecież nie to samo.
Najlepszy analityk spółek przemysłowych
Rafał Jankowski
Od 1999 r. związany jest z CDM Pekao. Wcześniej pracował w Wydziale Doradztwa Inwestycyjnego BGŻ, do którego przeniósł się z biura maklerskiego Pro Capital (obecnie DB Securities). W tym ostatnim po raz pierwszy zaczął zajmować się analizą. Przed tym, w BM BDK (obecnie CDM Pekao), w którym zaczynał pracę zawodową w 1996 r., zajmował stanowisko asystenta maklera.
Jak Pan ocenia perspektywy swojej branży w 2004 r.? Czy spółki wchodzące w jej skład będą generalnie wypadać lepiej niż rynek, czy od niego odstawać? Kto będzie liderem w Pańskiej branży?
Generalnie uważam, że firmy przemysłowe będą ciekawą inwestycją na rok 2004. Z jednej strony, powinno być widać coraz bardziej wymierne finansowe efekty prowadzonych procesów restrukturyzacji, z drugiej strony, oczekiwane ożywienia w gospodarce także powinno pozytywnie wpływać na ich wyniki. Wśród liderów nadal widzę PKN Orlen, choć wpierw musi ustać niepokój związany z niepewną sytuacją kadrową w spółce, a program oszczędności kosztów musi dać zapowiadane na przyszły rok 500 mln zł obniżenia bazy kosztów. Nadal atrakcyjną inwestycją będą firmy przemysłowe średniej wielkości - w tym Cersanit. Jako beniaminka typuje Boryszew - większość inwestorów nadal postrzega tę firmę jako mieszalnię płynu do chłodnic. Tymczasem Boryszew to już trzy firmy oraz udana restrukturyzacja i coraz wyższa efektywność. Oczekuję, że przyszłoroczne wyniki spółek grupy Boryszew zadziwią pozytywnie wielu inwestorów.
Czy małe i średnie firmy zachowają w 2004 r. przewagę nad blue chipami?
Wśród średnich firm przemysłowych widać coraz więcej dynamiki w zarządzaniu, restrukturyzacji. Efektywność rośnie zdecydowanie szybciej niż w dużych firmach przemysłowych.
Widać także wyraźnie, że mniejszy organizm gospodarczy ma zdecydowanie lepszą decyzyjność, dlatego oczekuję utrzymania przewagi tych firm, choć wycena wielu z nich jest już wysoka.
Jakich rad udzieliłby Pan początkującym inwestorom, by pierwsze kroki na giełdzie nie zniechęciły ich do tej formy lokowania oszczędności?
Przede wszystkim powinni być ostrożni, patrzyć na inwestycje z punktu widzenia różnych systemów inwestowania i kierować się własną opinią, krytycznie weryfikując opinie innych inwestorów czy też analityków. Jest jeszcze druga strona medalu - powinni sobie odpowiedzieć na pytanie czy mają czas i odpowiednią wiedzę, aby to wszystko zrobić, nie narażając oszczędności na nadmierne ryzyko.
Najlepszy analityk sektora banków
Andrzej Powierża
Jest absolwentem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego i doktorantem na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Kończy pisać pracę doktorską o tajemniczo brzmiącym tytule: Model tzw. "ułomnej osoby prawnej". Ponadto w ramach działalności akademickiej zajmuje się prawem cywilnym. Posiada licencję doradcy inwestycyjnego. Pracował m.in. w Wood&Company. Od kwietnia 2002 r. jest zatrudniony w DI BRE Banku. Jego hobby to narty, fotografia, podróże, historia doktryn politycznych oraz historia sztuki.
Jak Pan ocenia perspektywy swojej branży w 2004 r.? Czy spółki wchodzące w jej skład będą generalnie wypadać lepiej niż rynek, czy od niego odstawać? Kto będzie liderem w Pańskiej branży?
Wyniki banków zależeć będą od kondycji całej gospodarki. Do niedawna liczyłem, że ożywienie gospodarcze przełoży się w I połowie 2004 r. na większy popyt na kredyt ze strony przedsiębiorstw, a stabilizacja na rynku pracy oraz niskie stopy zachęcą klientów detalicznych do jeszcze bardziej masowego zaciągania kredytów hipotecznych. Niepewność, której źródłem jest strefa makro, powoduje, że zaczynam wątpić w ten optymistyczny scenariusz.
Jeżeli w II połowie roku poprawi się wizerunek Polski i rentowność obligacji spadnie, to ponownie przeżyjemy złote czasy hossy na obligacjach. Wskaźniki banków często są porównywane przez inwestorów z rentownością obligacji, tak więc w sytuacji spadku tej ostatniej, w II połowie roku może wzrosnąć zainteresowanie akcjami banków.
Banałem jest stwierdzenie, że liderem wzrostu będą spółki, które pozytywnie zaskoczą wynikami. W cenach jest zawarte oczekiwanie znacznego wzrostu rentowności BPH PBK i BZ WBK oraz dalszej poprawy w Pekao. Tak więc tym bankom będzie trudno "pobić oczekiwania". Zaskoczyć pozytywnie mógłby ING BSK, Kredyt Bank, Bank Handlowy czy Millennium, ale tylko w przypadku pierwszego z nich uważam to za prawdopodobne.
Czy małe i średnie firmy zachowają w 2004 r. przewagę nad blue chipami?
Jedną z przyczyn przewagi mid-capów nad blue chipami było to, że wśród małych i średnich spółek więcej było eksporterów, podczas gdy duże spółki na ogół sprzedają na rynek krajowy. Jeżeli wzrośnie popyt krajowy, to znaczenie tego czynnika zmniejszy się, ale kurs walutowy najprawdopodobniej w dalszym ciągu będzie korzystny dla eksporterów.
Czy w przyszłym roku łatwiej będzie osiągnąć zyski na warszawskim parkiecie, czy na zagranicznych rynkach?
Nie uważam, odpowiadając wprost na postawione pytanie, żeby "łatwiej było osiągnąć zyski na zagranicznych rynkach" - jeżeli nie zdajemy się na łut szczęścia, zawsze lepiej inwestować na rynku, który znamy.
Jakich rad udzieliłby Pan początkującym inwestorom, by pierwsze kroki na giełdzie nie zniechęciły ich do tej formy lokowania oszczędności? Czego powinni unikać, na co zwracać uwagę, jak wybierać spółki?
Po pierwsze, trzeba zrozumieć, w co się inwestuje (mechanizm instrumentu finansowego, w który inwestujemy; sposób funkcjonowania rynku; otoczenie, w którym działa spółka). Po drugie, w życiu w spółki należy wchodzić tylko z inteligentnymi ludźmi, a kupując akcje stajemy się wspólnikami innych akcjonariuszy i pośrednio pracodawcami zarządu. Po trzecie wreszcie, należałoby się zastanowić, jakie oczekiwania co do przyszłych wyników są uwzględnione w cenach i czy prawdopodobne jest, że spółka nas pozytywnie zaskoczy.
Najlepszy analityk sektora TMT
Sobiesław Pająk
Jak Pan ocenia perspektywy swojej branży w 2004 r.? Czy spółki wchodzące w jej skład będą generalnie wypadać lepiej niż rynek, czy od niego odstawać? Kto będzie liderem w Pańskiej branży?
W przyszłym roku wyniki większości spółek informatycznych powinny wyraźnie się poprawić. Powody tego stanu rzeczy będą dwa. Po pierwsze, rok przyszły przyniesie rozpoczęcie prac wdrożeniowych megasystemów informatycznych, o pozyskanie których spółki informatyczne toczyły batalie w roku bieżącym. Po drugie, w przypadkach niektórych spółek tegoroczny poziom wyników nie będzie stanowić wymagającej bazy dla wykazania w przyszłym roku istotnej poprawy wyników (w ujęciu procentowym rok do roku).
Większość dużych spółek medialnych i informatycznych jest obecnie dobrze wyceniona przez rynek, a w pojedynczych przypadkach można mówić o ich przewartościowaniu. Wydaje się, że gros oczekiwań odnośnie skokowej poprawy ich wyników w roku 2004 jest już odzwierciedlonych w cenach akcji. Natomiast wśród mniejszych spółek z sektora IT wciąż można znaleźć firmy, których wyceny wydają się atrakcyjne.
Biorąc to wszystko pod uwagę z czysto fundamentalnego punktu widzenia nie należy oczekiwać, by notowane na WGPW spółki informatyczne i medialne zachowywały się w przyszłym roku istotnie lepiej od indeksów rynkowych. To, czy tak się stanie, zależeć jednak będzie od relatywnego "układu sił" pomiędzy tzw. "growth investors" i "value investors". Ze względu na oczekiwaną istotną poprawę zysków tych spółek w roku 2004, ewentualna przewaga inwestorów "kupujących wzrost" może doprowadzić do silniejszej zwyżki cen akcji.
Czy małe i średnie firmy zachowają w 2004 r. przewagę nad blue chipami?
Wśród spółek o średniej kapitalizacji jest nieco więcej (co nie znaczy, że dużo) firm niedowartościowanych niż wśród uczestników indeksu WIG20.
Jakich rad udzieliłby Pan początkującym inwestorom, by pierwsze kroki na giełdzie nie zniechęciły ich do tej formy lokowania oszczędności?
Zniechęcenie jest najczęściej funkcją ponoszonych strat. Aby tego uniknąć należałoby początkującym inwestorom radzić (a raczej życzyć), by weszli na rynek w okresie poprzedzającym giełdową hossę. A przechodząc od życzeń do rad, to radziłbym zastanowić się, czy ta forma lokowania oszczędności pasuje do horyzontu inwestycyjnego oraz skłonności i zdolności do podejmowania ryzyka.