Przebieg dzisiejszej sesji był naturalną konsekwencją wydarzeń, które miały miejsce podczas piątkowych notowań. Wówczas pokonane zostało 62-proc. zniesienie październikowo-listopadowej zniżki. Zgodnie z teorią Fibonacciego stanowiło to zapowiedź odreagowania fali spadkowej w całości. Ponadto, ów wzrost mógł być interpretowany jako odbicie od dolnego ograniczenia kanału 1,5-miesięcznej hossy. W efekcie wiele szybkich wskaźników, które po "sylwestrowej wpadce" wygenerowały sygnały sprzedaży, ponownie umocniło się.
Grunt pod kontynuację wzrostu został zatem przygotowany wyśmienicie, ale wątpliwości budził bardzo niewielki obrót towarzyszący piątkowej zwyżce cen. Z tego punktu widzenia wystąpienie wspomnianej na wstępie "naturalnej konsekwencji" wcale nie było przesądzone i zwyżki o takiej skali, jak ta zaprezentowana w poniedziałek, mogą stanowić duże zaskoczenie.
Od 1,5 miesiąca, tj. od momentu gdy WIG20 zanegował formację podwójnego szczytu, indeks wspinał się po ścianie strachu, negując kolejne sygnały bessy. Panowało jednak przeświadczenie, iż mamy do czynienia jedynie z ruchem powrotnym do pokonanej w listopadzie głównej linii trendu wzrostowego i z punktu widzenia AT był to pogląd poprawny. Podczas sesji poniedziałkowej, wbrew podobnym sądom, nastąpił udany powrót ponad poziom ww. linii i pokonanie oporu na 1650 pkt. Niejako na potwierdzenie byczych aspiracji została dodatkowo przymknięta luka bessy (1639-1661 pkt) z 1 sierpnia ub.r. W ten sposób indeks oczyścił sobie przedpole do ataku na główną barierę podażową. Mowa oczywiście o linii łączącej sierpniowy i wrześniowy szczyt notowań, leżącej w tej chwili w okolicach 1680 pkt.
W poniedziałek indeks zamknął się 2 pkt ponad wspomnianą linią. To jeszcze nie przesądza o powodzeniu ataku, ale po takiej sesji jak ostatnia, można już z większą uwagą (i wiarą) przyjrzeć się wykresom długoterminowym, w tym przebiegowi WIG20 za ostatnie 3 lata. Jeśli bowiem indeks zdoła pokonać poziom 1742 pkt i ustanowić nowy szczyt w bieżącym impulsie, to rok 2003 będzie można uznać za okres przełamywania linii szyi 2,5-rocznej formacji "W", a nowy 2004 rok przynieść mógłby jej pełną realizację. To zaś oznaczałoby wzrost nawet w okolice 2000 pkt.