Aktywa funduszy emerytalnych na koniec ubiegłego roku wyniosły 44,8 mld zł. To o przeszło 2,8 mld zł więcej niż na koniec listopada oraz prawie 13,3 mld zł więcej niż na koniec 2002 r. Ten wzrost to przede wszystkim zasługa ZUS-u, który przekazał funduszom prawie 10,3 mld zł (z czego ok. 700 mln zł trafiło do PTE jako prowizje). Czysty zysk, wypracowany przez fundusze emerytalne w roku ubiegłym, wyniósł więc ok. 3,7 mld zł.
W tym roku fundusze emerytalne zarabiały głównie na akcjach. Widać to choćby po tym, jak w ciągu roku wzrósł udział walorów w portfelach - z niespełna 26% w grudniu 2002 r. do ponad 31,7% w grudniu 2003 r. Oznacza to, że wartość akcji w portfelach funduszy wzrosła w ciągu roku o przeszło 6 mld zł.
Przez większą część roku OFE stosowały starą, sprawdzoną od dawna, taktykę inwestycji giełdowych. Gdy ceny akcji spadały, fundusze wykorzystywały tę sytuację do napełniania swoich portfeli. W okresach, gdy na giełdzie indeksy rosły, OFE wyprzedawały część walorów albo dokonywały symbolicznych zakupów. Tak właśnie zarządzający funduszami postąpili w grudniu. Przy gwałtownym wzroście - WIG20 powiększył swoją wartość o 8,6% - dokonywali zaledwie symbolicznych zakupów. W całym miesiącu OFE wydały na nowe akcje maksymalnie 50 mln zł. To niewiele, biorąc pod uwagę, że w niektórych miesiącach "emerytom" zdarzały się zakupy rzędu 500 mln zł.
Wzrost zaangażowania w akcje odbywał się kosztem inwestycji w dług państwowy. O ile na koniec 2002 r. obligacje skarbowe stanowiły 67% portfela, o tyle na koniec ubiegłego roku było to już 62%.