Amerykański urząd skarbowy - Internal Revenue Service (IRS) - domaga się od GlaxoSmithKline dodatkowych 2,7 mld USD podatku od zysków osiągniętych jeszcze przez dwie oddzielne firmy - Glaxo Welcome i SmithKline Beecham - w latach 1989-1996. IRS żąda też odsetek za zwłokę w wysokości ok. 2,5 mld USD.

Glaxo Welcome, przed połączeniem ze SmithKline płacił w USA regularnie podatki i Brytyjczycy nie zgadzają się z argumentacją IRS, iż nowa spółka powinna wziąć na siebie też zobowiązania za wszystkie podmioty obecnie wchodzące w jej skład. Potentat farmaceutyczny poprosił o negocjacje brytyjskie władze skarbowe, jednak Amerykanie zerwali z nimi rozmowy, gdy wyraźnie wzięły stronę spółki.

- Jeśli rzeczywiście Glaxo musiałby zapłacić zaległy podatek, byłaby to chyba jedna z największych takich operacji w historii - powiedział agencji Bloomberga Richard Jarvis, analityk z biura maklerskiego Pictet & Cie. - Spodziewam się jednak, że w końcu dojdzie do jakiegoś kompromisu - dodał. Brytyjska spółka ma 90 dni na odwołanie się do amerykańskiego sądu. Spółka chce walczyć na drodze prawnej, tym bardziej że IRS prawdopodobnie zażąda też zapłaty podatku za lata 1997-2000. Rzecznik GlaxoSmithKline zapewnił jednak na wszelki wypadek, że spółka dysponuje odpowiednimi środkami, by ewentualnie pokryć zobowiązania wobec amerykańskiego fiskusa. W ostatnim raporcie rocznym znajduje się informacja, że na koniec 2002 r. spółka miała "odłożone" ok. 1,45 mld funtów (2,63 mld USD) na ewentualną spłatę zobowiązań z tytułu podatków.

Spór Glaxo z amerykańskimi władzami skarbowymi negatywnie odbił się wczoraj na notowaniach spółki. Jej kurs spadł w połowie sesji na giełdzie londyńskiej o 1,4%. W ciągu ostatniego roku cena walorów potentata farmaceutycznego z Europy wzrosła tylko o nieco ponad 3%.