Od ustanowionego na wysokości 1415 pkt listopadowego minimum WIG20 zyskał już ponad 15%. Zwyżka jest pokaźna, co wielu inwestorów może kusić, by zrealizować zyski. Sprzyjać temu będą dwa fakty. Po pierwsze indeks dotarł do istotnej strefy podażowej, którą tworzą szczyty z września i października 2003 roku. Presję sprzedających może także zwiększać krótkoterminowe wykupienie rynku, sygnalizowane przez RSI oraz dzienny MACD-histogram. Z drugiej strony pozostaje wiele czynników, które sprzyjają posiadaniu akcji. To natomiast może powodować, że inwestorzy nie będą skorzy do pozbywania się akcji po pierwszym lepszym spadku.

Na razie zatrzymaliśmy się dokładnie na oporze wyznaczanym przez szczyt z października. Prawdopodobieństwo pokonania tej bariery jest spore. Najważniejsza walka między bykami a niedźwiedziami odbędzie się najprawdopodobniej tuż nad szczytem z września (1712 pkt). Jeżeli tutaj sprzedający nie będą dysponowali wystarczającą siłą, by powstrzymać zwyżkę, to trend wzrostowy powinien trwać do 1900 pkt. Taki poziom wynika z trendu bocznego, w którym WIG20 tkwił przez ostatnie dwa lata. Po wybiciu w górę jego górne ograniczenie stanowi teraz średnioterminowe wsparcie (1450 pkt), które już raz (w listopadzie) powstrzymało zapędy niedźwiedzi. Kontynuacji hossy sprzyja tygodniowy MACD-histogram, który po spadku w grudniu 2003 r. do najniższej wartości od roku, teraz konsekwentnie zwyżkuje. Także system kierunkowy, po sygnale kupna wygenerowanym pod koniec listopada, sygnalizuje kontynuację trendu wzrostowego. Także wykres w ujęciu miesięcznym, na którym powstała formacja flagi, zapowiada zwyżkę do 2000 pkt. Wszystkie te sygnały sprawiają, że w obliczu trwającego rynku byka, nie warto zbyt szybko pozbywać się akcji.

Wsparcie, którego pokonanie będzie oznaczało, że także tym razem najważniejszy obóz niedźwiedzi nie został zdobyty, znajduje się w okolicy 1600 pkt. Tworzy je linia krótkoterminowego trendu wzrostowego oraz linia wyznaczająca szczyt konsolidacji z listopada i lokalne maksimum sprzed miesiąca.