Spółka jest w czołówce polskich producentów obuwia. Ma własną sieć sprzedaży - prawie 60 salonów w Polsce i kilka za granicą. Zamierza ją rozbudować. Szacuje, że w kraju może ona liczyć 100 sklepów. Ekspansja ma objąć także rynki zagraniczne, na początek Niemcy (niedawno został otworzony sklep w Berlinie).
12 lat w branży
W 2002 r. firma zanotowała 78,2 mln zł przychodów, 2,1 mln zł zysku brutto i 1,3 mln zł zysku netto. - Działamy od 12 lat. Branża nie należy do wysoko zyskownych. W każdym roku działalności wykazywaliśmy jednak zysk brutto i zysk netto. Rentowność netto wahała się - czasem sięgała 2 lub 3,5%, czasem 4% - mówi Stanisław Węgrzyn, dyrektor finansowy. W ubiegłym roku wynik netto nieco spadł w porównaniu z 2002 r., mniejsza była też sprzedaż. Wyniosła około 74 mln zł. - Nie wynika to z utraty rynku, ale zmian w strukturze sprzedaży. Część naszych sklepów przeszła w ręce obcych podmiotów, w związku z czym straciliśmy część marży sklepowej. Były też pewne zahamowania, jeśli chodzi o eksport na Wschód - wyjaśnia S. Węgrzyn. Udział eksportu w przychodach sięga 10%. Poza rynkami wschodnimi rozwijana jest także sprzedaż w Czechach, Niemczech, Austrii i USA.
Będzie lepiej
W tym roku firma liczy na poprawę wyników - osiągnięcie co najmniej rezultatów z 2002 roku. Celem jest jednak rentowność netto na poziomie 8%. Firma chciałaby go osiągnąć w perspektywie 2-3 lat. Mogłaby w tym pomóc publiczna oferta poprzedzająca wejście na GPW. Spółka jest w trakcie jej przygotowywania. Pieniądze przydałyby się firmie i na inwestycje, i na restrukturyzację. Chciałaby bowiem w mniejszym stopniu korzystać ze środków obcych i obniżyć koszty finansowe, które sięgają kilku milionów złotych w skali roku.