Reklama

Ostatnia szansa na 19%

Do 20 stycznia osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą mają czas na wybór tzw. opcji podatkowej. Pozwala ona na rozliczanie się z urzędem skarbowym według 19--proc. liniowej stawki podatkowej. Kto zatem chce skorzystać z nowych możliwości, powinien się pospieszyć. Tylko komu będzie się to opłacać?

Publikacja: 17.01.2004 08:58

W przypadku firm już działających, chęć przejścia na 19--proc. liniowy podatek trzeba zgłosić w urzędzie skarbowym, odpowiednim dla siedziby firmy, do 20 stycznia. Nie ma znaczenia, jak długo firma funkcjonuje. Ostatecznie bowiem nie przeszło jedno z proponowanych ograniczeń, aby na opcję mogli przechodzić tylko właściciele firm działających co najmniej od roku. Miało to zabezpieczyć budżet państwa przed nadmiernym zmniejszeniem dochodów w wyniku przejścia do "własnego biznesu" obecnych pracowników etatowych. Tym najlepiej zarabiającym, płacącym podatki według stawki 40%, opłacałoby się po prostu założyć działalność gospodarczą i przejść na tzw. samozatrudnienie. Ostatecznie jednak rozwiązanie to nie spotkało się z aprobatą i wprowadzono inne.

Uwaga na faktury

Zgodnie z nim z opcji podatkowej nie mogą skorzystać prowadzący działalność gospodarczą, którzy swojemu byłemu pracodawcy oferują takie same usługi, które wcześniej wykonywali u niego w ramach swoich obowiązków zawodowych na umowie o pracę. Ograniczenie to jest bezterminowe. Co nie znaczy, że jest nie do obejścia. Doradcy podatkowi oficjalnie tego nie powiedzą, ale wystarczy wystawiać fakturę swojemu byłemu pracodawcy na inną usługę, niż wykonaliśmy. Dla przykładu, ktoś, kto wcześniej pracował w firmie X jako specjalista do spraw PR, może założyć firmę, która zajmować się będzie doradztwem w zakresie marketingu. Następnie można wystawiać byłemu pracodawcy faktury za doradztwo w zakresie marketingu, choć możemy nadal specjalizować się w PR. To oczywiście jest niezgodne z prawem i nie zachęcamy do takich czynów, ale można się domyślać, że co odważniejsi wykorzystają taką możliwość.

Pierwotnie planowano, że z opcji podatkowej nie będą mogły skorzystać firmy nowo zakładane. Mogłyby przejść na nią dopiero po roku. Zdecydowanie protestowali przeciw temu przedsiębiorcy i organizacje pracodawców. W ich opinii, wprowadzenie takiego ograniczenia właściwie przekreślałoby korzyści, jakie może odnieść polska gospodarka w wyniku wprowadzenia opcji. Nikt bowiem, zachęcony do założenia firmy obniżeniem podatków, nie uruchomi biznesu, by dopiero za rok otrzymać premię w postaci mniejszych obciążeń fiskalnych. Zwłaszcza że właśnie na początku swojej działalności firma ma największe wydatki i ponosi najwyższe ryzyko finansowego niepowodzenia.

Nowi też mogą

Reklama
Reklama

Ostatecznie więc ograniczenia dla nowych przedsiębiorców nie wprowadzono. Każdy, kto założy działalność gospodarczą w trakcie roku może przejść na opcję podatkową. Musi jednak taką chęć zgłosić w urzędzie skarbowym w trakcie rejestracji przedsiębiorstwa lub najpóźniej w momencie rozpoczęcia działalności gospodarczej, za który uznaje się dzień wystawienia pierwszej faktury. Warto jednak przypomnieć, że na liniową stawkę mogą przejść tylko rozliczający się z fiskusem na zasadzie książki przychodów i rozchodów. Opcja nie jest dostępna dla ryczałtowców czy korzystających z karty podatkowej.

Rząd zgodził się na wprowadzenie stawki liniowej pod warunkiem likwidacji ulg podatkowych. Większość z nich więc w tym roku znikła, ale pozostały prawa nabyte. Niestety, ci, którzy zdecydują się skorzystać z opcji nie mogą skorzystać z praw nabytych. Nie mają także prawa do tzw. kwoty wolnej od opodatkowania, która obecnie wynosi ok. 530 zł. Nie mają też prawa do rozliczania się wspólnie z małżonkiem. Jest jednak możliwość, by prowadząc działalność i rozliczając osiągane w ten sposób dochody według liniowej stawki, jednocześnie mieć kwotę wolną i zachować prawa nabyte do ulg. Można tak zrobić, dodatkowo pracując na etacie albo wykonując prace na podstawie umów zlecenia czy o dzieło. Od podatku z tych dochodów można odliczać ulgi oraz skorzystać z kwoty wolnej. Korzystający z opcji będą bowiem obliczać podatek należny urzędowi skarbowemu na oddzielnym formularzu podatkowym. Natomiast ci, którzy jednocześnie pracują etatowo, do wypełnienia będą mieli dwa formularze, nie licząc tych, w których wykażą wydatki z ulgą. Kształt formularzy poznamy w połowie tego roku.

Opłaca się bogatym

Z opisanych zasad wynika, że nie każdemu będzie się opłacało przejście na stawkę liniową. Dotyczy to przede wszystkim tych firm, które osiągają dochody uprawniające do zapłacenia podatku wedle najniższej stawki w skali podatkowej. Chodzi o jednoosobowe przedsiębiorstwa zarabiające najmniej, nie więcej niż 37 024 zł brutto rocznie. Przechodząc na stawkę liniową, nie zyskują nic, bo płacić będą podatek w takiej samej wysokości jak wcześniej, a do tego stracą kwotę wolną od podatku. Firmy takie mają ułatwione zadanie przy podejmowaniu decyzji o przejściu na opcję. Po prostu im nie będzie się to opłacać.

Nieco twardszy orzech do zgryzienia mają firmy osiągające dochód powyżej 37 024 zł, a mniej niż 74 048 zł. Im może się opłacać przejście na opcję, pod warunkiem że nie mają praw nabytych do ulg oraz że nie rozliczają się wspólnie z małżonkiem. Poza tym im ich dochody są bliższe kwoty 74 048 zł, tym opłacalność przejścia na opcję podatkową zwiększa się. Z naszej symulacji wynika, że firmy, które nie mogą wykazywać kosztów, a jednocześnie ich właściciele nie korzystają z praw nabytych do ulg, powinny przejść na nowe rozwiązanie zwane citopitem już przy rocznych przychodach w wysokości 60 tys. zł.

Najłatwiej podjąć decyzję właścicielom firm, których roczne dochody brutto przekraczają 74 048 zł. W ich przypadku jedynie posiadanie praw nabytych do najwartościowszych ulg, czyli ulg budowlanych, może przekonać do pozostania w skali podatkowej lub rozliczanie się z małżonkiem zarabiającym bardzo mało, poniżej 37 024 zł brutto rocznie, lub nie zarabiającym wcale. Im firma zarabia więcej, tym opłacalność i zysk z przejścia na citopit będą bardziej rosły.

Reklama
Reklama

Ile to kosztuje

Założenie firmy to wydatek rzędu kilkuset złotych. Wizyta w urzędzie gminy to koszt 100 zł. Jeżeli zdecydujemy się zostać płatnikiem podatku VAT, to wydatek 152 zł. Pieczątkę wyrobimy za ok. 50 zł. Prowadzenie konta w banku będzie nas kosztowało mniej więcej 20 zł miesięcznie, choć są banki, które prowadzą rachunki firmowe za darmo, np. banki internetowe. Po założeniu firmy będziemy musieli regularnie opłacać składki na ubezpieczenie społeczne, co kosztuje ok. 650 zł miesięcznie. Osoby, które jednocześnie pracują na etacie, płacą jedynie składkę na ubezpieczenie zdrowotne, nie więcej niż 150 zł miesięcznie. Warto pamiętać, że prowadzący działalność gospodarczą sami ustalają podstawę do składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne. Nie mogą one być jednak niższe od minimalnych. Jednak ustalenie ich na minimalnym poziomie oznacza mniejszą emeryturę w przyszłości. Ponadto obowiązkiem osoby prowadzącej jednoosobową firmę jest comiesięczne odprowadzenie zaliczek na podatek dochodowy, a VAT-owcy rozliczają dodatkowo podatek VAT. Jak widać, formalności jest dość dużo. Może zatem lepiej skorzystać z usług biura rachunkowego, które załatwi za nas wszelkie sprawy, a co najważniejsze bierze na siebie odpowiedzialność za ewentualne pomyłki. Usługi biura to koszt ok. 200-300 zł miesięcznie, w zależności od liczby dokumentów przedstawianych do rozliczenia.

Niedługo będzie jeszcze łatwiej

Już niedługo założenie i prowadzenie własnej firmy może być prostsze. W Sejmie znajduje się bowiem projekt ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. Zgodnie z jego założeniami, wszystkie formalności związane z założeniem przedsiębiorstwa załatwimy w urzędzie gminy. Nie będzie już konieczne udawanie się do ZUS-u. Poza tym do kontaktów z wszelkimi urzędami wystarczy tylko jeden numer - NIP. Nie będzie już potrzebny numer w ewidencji działalności gospodarczej ani Regon. Ma być też mniej kontroli, które będą krótsze niż teraz. Większość zezwoleń wydawanych będzie od ręki, a koncesje wydawane będą w drodze przetargu, gdzie tylko cena będzie decydowała o tym, czy koncesję wydać czy nie. Ustawa ma wejść w życie jeszcze w tym roku.

Jak założyć firmę

Od początku tego roku założenie firmy jest łatwiejsze, niż było jeszcze w grudniu ubiegłego roku. Dzięki nowelizacji prawa gospodarczego teraz wystarczy udać się do urzędu gminy, właściwego dla naszego adresu stałego zamieszkania. Tam legitymując się dowodem osobistym wypełniamy kilka formularzy. Jeden dla urzędu gminy, gdzie podajemy nazwę naszej firmy i przedmiot działalności, a także adres siedziby i kilka innych danych. Wypełnimy tu także formularz o nadanie numeru Regon oraz dokument zgłoszeniowy do urzędu skarbowego. Dzięki temu nie będziemy musieli samodzielnie udawać się do oddziału Głównego Urzędu Statystycznego, gdzie wcześniej wydawano Regon, oraz do urzędu skarbowego. Decyzję o nadaniu numeru NIP firmy urząd skarbowy może wysłać nam pocztą.

Reklama
Reklama

Gdy będziemy dysponować Regonem, numerem z ewidencji działalności gospodarczej oraz NIP-em, możemy udać się do zakładu wyrabiającego pieczątki. Pieczęć jest potrzebna w kontaktach z urzędami i bankiem. Na naszej pieczątce musimy podać nazwę i adres firmy, nazwisko i imię właściciela, NIP i Regon. Od naszej woli zależy, czy znajdzie się na niej także numer telefonu. Mając pieczątkę, możemy udać się do banku w celu założenia firmowego konta. A posiadając konto, musimy zgłosić się do oddziału Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, gdzie wypełnimy kilka formularzy zgłoszeniowych do ubezpieczeń społecznych.

Jak to z opcją było

Wprowadzenie do polskiego prawa tzw. opcji podatkowej, pozwalającej małym przedsiębiorcom na wybór liniowej stawki podatkowej, to najpoważniejsza zmiana podatkowa w Polsce od lat. Walka o jej wprowadzenie była ciężka. Do ostatniej chwili właściwie nie było wiadomo, czy rząd zgodzi się na nowe rozwiązanie. Powodem oporu, szczególnie ze strony resortu finansów, była obawa o dochody budżetu państwa. Wcześniej rząd zgodził się bowiem obniżyć podatek dla dużych firm do 19%, co oznacza zmniejszenie dochodów budżetu z tytułu CIT o ok. 4 mld zł. Wprowadzenie opcji podatkowej miało kosztować kolejne 2 mld zł. Ministerstwo Finansów obawiało się także, że część pracowników najlepiej zarabiających założy firmę i przejdzie na tzw. samozatrudnienie. To miało dodatkowo kosztować kilkaset milionów złotych, a do tego ze zmniejszeniem dochodów musiałby pogodzić się także Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Właściciele jednoosobowych firm mają bowiem prawo do opłacania składek na ubezpieczenia społeczne w minimalnej wysokości, a więc dużo niższych niż opłacałby za nich zakład pracy, gdyby pracowali nadal na etacie. Efektem obaw ministerstwa były ograniczenia, powodujące, że nie wszyscy mogą skorzystać z opcji podatkowej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama