Reklama

Balcerowicz: Brak zdecydowanej reformy finansów to znaczne zaburzenia gospodarcze

Warszawa, 19.01.2004 (ISB) - Brak zdecydowanego wprowadzenia planu naprawy finansów publicznych oznaczałoby znaczne zaburzenia dla polskiej gospodarki, powiedział w poniedziałek Leszek Balcerowicz, prezes Narodowego Banku Polskiego (NBP). Wzrosłyby bardziej rentowności obligacji, wzrost gospodarczy uległby wyhamowaniu, wzrosłoby bezrobocie, ostrzegł szef banku centralnego.

Publikacja: 19.01.2004 12:00

"Taki jest wybór, przed którym stoi Polska - albo wprowadzenie wreszcie zdecydowanego planu naprawy albo perspektywa poważnych zaburzeń, które musiałyby doprowadzić do tego, że obecnie przyspieszający wzrost gospodarczy uległby zahamowaniu, a bezrobocie by wzrosło" - powiedział Balcerowicz na konferencji prasowej w Akademii Ekonomicznej w Krakowie, transmitowanej przez TVN 24.

Rząd, bank centralny i analitycy bankowi uważają, że wzrost gospodarczy wyniósł w 2003 roku ponad 3,5%, a w tym roku powinien przyspieszyć do ok. 4,5-5,0%.

Balcerowicz zaznaczył, że inwestorzy na rynkach finansowych dosadnie pokazują, jak ważny jest program reformy finansów publicznych.

"Już same sygnały, że wcielenie w życie tego programu stoi pod znakiem zapytania, albo, że może on być okrojony, wywołuje nerwowość na rynkach finansowych, czyli wśród naszych potencjalnych wierzycieli, od których chcemy pożyczać pieniądze i musimy pożyczać, bo mamy duży deficyt" - powiedział Balcerowicz.

W przypadku złej sytuacji w sektorze finansów publicznych, kiedy rozmiary dziury budżetowej są coraz większe, inwestorzy albo wstrzymują się z pożyczaniem, albo wymagają większej opłaty za ryzyko, dodał.

Reklama
Reklama

Balcerowicz przypomniał, że w maju 2003 roku, dzięki m.in. obniżeniu inflacji, udało się obniżyć oprocentowanie dziesięcioletnich obligacji w złotych do rekordowo niskiego poziomu ok. 5%, czyli tylko nieco więcej od rentowności obligacji niemieckich. Jednak z powodu obaw o stan finansów w Polsce, ich rentowność wzrosła od tego momentu do ok. 7%.

"Potencjalni wierzyciele zaczęli się obawiać, a za takie obawy społeczeństwo drogo płaci... ile to daje dodatkowych wydatków w obsłudze długu publicznego w następnych latach?" - powiedział Balcerowicz.

"Gdyby plan [wicepremiera ds. gospodarczych Jerzego Hausnera - przyp. ISB] nie był wprowadzony w życie, zdecydowanie moglibyśmy oczekiwać jeszcze większego wzrostu oprocentowania obligacji, czyli wejścia w pułapkę zadłużenia. Nie wiemy też, jak to by się odbiło na pozycji złotego. Wreszcie agencje ratingowe, które oceniają z perspektywy finansów publicznych, mogłyby pogorszyć nasze oceny, co dodatkowo podbiłoby stopy procentowych zarówno dla sektora prywatnego, jak i publicznego" - podsumował prezes NBP.

Losy planu naprawy finansów publicznego powinny rozstrzygnąć się w najbliższych tygodniach. Wkrótce decyzję o poparciu dla planu powinien wyrazić Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD) i rząd. Potem, do końca marca, odpowiednie ustawy mają trafić do parlamentu. (ISB)

ks/tom

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama