Reklama

Niszczycielska moc skarbu

Publikacja: 24.01.2004 09:42

Ssskarbie, mój najdroższy sss...skarbie. Zostań z nami na zawsze. Nie chcemy się z tobą rozstawać. Jesteś nasz, tylko nasz... Lepiej niech inni trzymają się od ciebie z daleka... - tak szepcze zapewne wielu naszych dostojników, przypominając opętanego Golluma. Na jego podobieństwo doznają też specyficznego rozdwojenia jaźni, powtarzając: "nie oddamy cię, nie sprywatyzujemy, nie sprzedamy obcemu kapitałowi nawet kawałka", ale z drugiej strony zapewniając: "liczy się dla nas dobro wszystkich, gospodarka, interes państwa".

Nie dziwmy się jednak. Siła skarbu jest przecież wielka. Za jego to przyczyną zniknęło z areny wielu dzielnych politycznych wojowników, wielu też uległo jego niszczycielskiej mocy, pragnąc uszczknąć coś dla siebie. Każdy chce go zatrzymać, ale i wielu przechwycić. Nierzadko przechodzi z rąk do rąk.

Rynek, inaczej niż politycy, bez większego echa przyjął jednak zmiany w drużynie, której powierzono pierścień władzy. Być może dlatego, że dumny autor planu ratunkowego, który ma ocalić finanse państwa (i niechby ocalił - za przyzwoleniem, albo i bez niego, zbierającej się dziś szacownej rady wielkiego Sojuszu), pozostał na stanowisku, nie tylko nie tracąc nic z rozległych kompetencji, ale wzbogacając się o nowe. Otrzymał skarb. Ponoć do czasu znalezienia godniejszego powiernika. Wiadomo jednak, że nikt dobrowolnie ze skarbem się nie rozstaje i coś z niego w rękach gospodarczego możnowładcy pozostać może.

Na czym polega urok skarbu? Tego nikt dokładnie nie wie. Niektórzy twierdzą jednak, że w nim najpełniej objawia się moc pierścienia władzy. Mówią o setkach, a nawet tysiącach stanowisk do obsadzenia, o powierzonych rozmaitym radom i zarządom dobrach narodowych, wciąż wartych miliardy (i to w zielonych denarach), o tajemnych wpływach i mniej lub bardziej sekretnych przejściach ze świata polityki do świata gospodarki.

Zapisane jest w starych księgach, ale i w uchwalanych co roku budżetach, że przeznaczeniem skarbu jest jego zniszczenie. Wiedzie ku temu jeden tylko szlak - prywatyzacja. Niczym Cirith Ungol pełen pułapek i niebezpieczeństw, zakrętów i przepaści, ale nie ma wyboru. Drużyna pierścienia wbrew swej misji cofa się i patrzy, jak na dłużej zachować w swych rękach to, co oddano jej tylko w depozyt. Zanim nowy powiernik oswoi się z blaskiem skarbu i zastanowi, co z nim uczynić, miną kolejne miesiąca, a może i lata. Znowu wiele planów weźmie w łeb. Znowu trzeba będzie więcej pożyczyć w kraju albo za granicą, nie bacząc na koszty, bo przecież z czegoś czająca się w mroku niczym orkowie ogromna armia urzędników żyć musi.

Reklama
Reklama

Nie ma rady. Drużyna powinna się opamiętać - rozsądek jednego możnowładcy nie wystarczy. A jeśli nie chce robić tego, co do niej należy? To może trzeba zmienić nie jednego czy drugiego powiernika, lecz...całą drużynę.

PS

W internecie krążą fotografie z premierem jako Gollumem vel Smeagolem. Chciałbym jednak zauważyć, że Gollum był niemal łysy, czego o premierze na razie powiedzieć nie można. Analizę innych podobieństw bądź różnic, obejmującą także stosunek do pierścienia władzy, pozostawiam Państwu. Proponuję też zabawę weekendową - próbę identyfikacji, kto w naszej drużynie gra rolę sympatycznego krasnoluda, a kto wszędobylskich hobbitów. O elfie nie ma co mówić. Z powodu sprawności we władaniu łukiem i niezwykłej dalekowzroczności na ten tytuł zasługuje chyba tylko słynny Winietu.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama