W tegorocznym budżecie założono, że wskaźnik waloryzacji rent i emerytur wyniesie 1,3%. Związki zawodowe nie godziły się jednak na to i żądały, aby świadczenia podnieść aż o 2%. W efekcie, podczas piątkowych obrad Komisji Trójstronnej, rząd zaproponował podwyżkę w wysokości 1,8%. Spotkanie nie zakończyło się wypracowaniem wspólnego stanowiska: rządową propozycję poparło OPZZ oraz część organizacji pracodawców, inni przedsiębiorcy byli za niższą waloryzacją, a "Solidarność" oraz Forum Wolnych Związków Zawodowych nadal optowało za 2-proc. podwyżką.
Propozycja podniesienia świadczeń o 1,8% oznacza konieczność zwiększenia wydatków budżetowych w tym roku o ok. 500 mln zł. - Będę musiał poszukać dodatkowych źródeł oszczędności. Wcześniej mówiłem, że chciałbym, aby były to 3 miliardy złotych, teraz powinno to być 3,5 miliarda złotych - stwierdził Jerzy Hausner po posiedzeniu Komisji Trójstronnej.
Wicepremier zapowiedział, że źródłem pieniędzy na podwyżki dla emerytów i rencistów mogą być kwoty przeznaczone wcześniej na nagrody wypłacane pracownikom sfery budżetowej. - To są nagrody uznaniowe, ich wartość liczona jest od wartości funduszu wynagrodzeń. W poszczególnych ministerstwach ten wskaźnik jest różny. Waha się w granicach 3% wszystkich wynagrodzeń - dodał wicepremier.
Przypomnijmy, że - według oszczędnościowego planu Hausnera - waloryzacji rent i emerytur w 2004 roku miało w ogóle nie być. Wicepremier chciał obecny mechanizm corocznego podwyższania świadczeń zastąpić nowym: emerytury i renty miały być podnoszone tylko wówczas, gdy skumulowany wskaźnik inflacji przekroczy 5%. Zmiana zasad, według wstępnych, szacunkowych wyliczeń, przyniosłaby tylko w 2004 roku oszczędności rzędu 1,3 mld zł.
Dokładnie miesiąc temu Jerzy Hausner przyznał, że te plany trzeba odłożyć ad acta i że w bieżącym roku obowiązywać będą jeszcze stare zasady podnoszenia świadczeń. Nie oznacza to jednak wcale, że zrezygnował z tego pomysłu. Zmiany mechanizmu chce wprowadzić w 2005 roku. - Propozycja ustawowa w tej sprawie jest już w parlamencie. Chciałbym, żeby prace nad ustawą zaczęły się jak najszybciej - stwierdził.