Reklama

Szeptel musi mieć zyski

- Andrzej Piechocki, przewodniczący rady nadzorczej Szeptela i jeden z jego głównych akcjonariuszy, zamierza zwiększać zaangażowanie w spółce. - To są inwestycje na lata - deklaruje. - Giełdowa firma już od I kwartału tego roku ma wykazywać zysk netto - tego wymagają od niej właściciele.

Publikacja: 19.02.2004 08:07

A. Piechocki z kierowanym przez siebie Towarzystwem Inwestycyjnym Dedal ma 9,3% akcji i niewiele mniej głosów na WZA szepietowskiego przedsiębiorstwa. Zwiększy zaangażowanie do około 12% w wyniku objęcia części nowych walorów wyemitowanych w związku z konwersją zadłużenia spółki na kapitał. Na tym nie koniec.

Długoterminowi gracze

- Nie wykluczam kolejnych inwestycji. Traktuję je długoterminowo. Nie kupiłem akcji po 1 zł, żeby sprzedać je po 3 zł. W firmie jeszcze przez kilka lat będzie co robić i zamierzam wytrwać w niej przez ten czas - mówi inwestor. - Trwa porządkowanie rynku. Szeptel w nim uczestniczy, o czym świadczy przejęcie Bia-Netu (operator działający w rejonie Białegostoku - red.). I powinien to dalej robić.

A. Piechocki liczy, że sprowokuje innych znaczących udziałowców do podobnych deklaracji, a niektórych do ujawnienia obecności w Szeptelu. To, jak ocenia, zapewni zarządowi komfort pracy.

Po około 9% walorów firmy mają także fundusz Caterham Financial oraz Media Net Interactive (MNI). Pierwszy do tej pory nie ujawnił planów wobec telekomunikacyjnej spółki, drugi zapewnia o długoterminowym zaangażowaniu. - Cieszymy się, że mamy stabilnego partnera. Jest nam po drodze - tak Piotr Koenig, prezes MNI, komentuje deklaracje A. Piechockiego. - My także nie zamierzamy sprzedawać akcji w krótkim czasie. Traktujemy Szeptela jako część naszej grupy - dodaje.

Reklama
Reklama

Pora na zyski

Zdaniem A. Piechockiego, bilans Szeptela został w ubiegłym roku skrupulatnie wyczyszczony - nie powinno wydarzyć się już nic, co negatywnie wpłynęłoby na wyniki przedsiębiorstwa. - Nie ma zdefiniowanych żadnych zagrożeń. Ostatnią rzeczą, która wyskoczyła z szafy, były żądania urzędu skarbowego dotyczące zwrotu VAT, ale spółka stoi na stanowisku, że są bezpodstawne - mówi szef rady nadzorczej. - Znane są koszty stałe firmy, gotowy jest plan zwiększenia przychodów. W tej sytuacji stawiamy zarządowi nowe zadanie - Szeptel musi już od I kwartału 2004 wykazywać zysk netto - twierdzi.

Ubiegły rok spółka zakończyła stratą netto na poziomie 9 mln zł, przy przychodach 18,6 mln zł. Te ostatnie mają się w tym roku zwiększyć do 29,3 mln zł. Jak?

Firma chce poszerzyć ofertę o wdzwaniany dostęp do internetu i usługi typu 0-700. Prowadzi rozmowy na ten temat z Telekomunikacją Polską. Planuje zwiększyć liczbę abonentów z 17,5 tys. do 21 tys. Grupa najważniejszych klientów - biznesowych - ma wzrosnąć o 1,4 tys. (z 1,2 tys.). A. Piechocki nie wyklucza, że Szeptel przejmie call center, np. od MNI. Jako operator mógłby je prowadzić taniej. Przedsiębiorstwo ma także w planach współpracę z samorządami. - Pamiętamy o początkach Szeptela - to była inicjatywa lokalna. Gminy będą mogły korzystać z pieniędzy unijnych na rozbudowę infrastruktury. Gotowi jesteśmy z nimi współdziałać: do nich należałaby sieć wybudowana przy pomocy UE, my bylibyśmy jej operatorem - twierdzi A. Piechocki.

MNI
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama