18 lutego kurs giełdowego przedsiębiorstwa spadł o 10%, do 13,95 zł. Tak inwestorzy przyjęli informacje o żądaniach obniżki cen zgłoszonych wobec dostawców Polskich Hut Stali przez właściciela koncernu - LNM. W raporcie wydanym jeszcze tego samego dnia Radosław Solan, analityk BDM PKO BP, ocenił jako "słuszną" reakcję giełdowych graczy.
Analityk zwraca uwagę na dwie ważne kwestie. 25-30% materiałów ogniotrwałych produkowanych przez Ropczyce trafia do PHS. Spadek cen o 1% spowodowałby zmniejszenie marży operacyjnej spółki o 3-5%. Nie da się przy tym wykluczyć, że wywołałby jednocześnie efekt kuli śnieżnej - inni odbiorcy mogliby zgłosić podobne żądania. - LNM licytuje wysoko, domagając się obniżki cen o 40-45%. Traktuję to jako zabieg negocjacyjny. Przejmując Hutę Częstochowa (czytaj str. 3.) zyskuje jednak olbrzymi wpływ na nasz rynek i będzie na pewno w stanie doprowadzić do obniżki. Moim zdaniem, może ona sięgnąć 10-15% - powiedział nam R. Solan.
Jego zdaniem, celem LNM jest zmniejszenie kosztów PHS. "Ubocznym" efektem będzie spadek wartości firm z sektora materiałów ogniotrwałych. W takiej sytuacji inwestor może rozważyć przejęcie któregoś z dostawców Polskich Hut Stali. PHS kupuje rocznie materiały ogniotrwałe za 200 mln zł. Ropczyce są rentownym przedsiębiorstwem, którego kapitalizacja spadła ostatnio grubo poniżej 70 mln zł. Nie da się więc wykluczyć, że giełdowa firma stanie się celem przejęcia. Z drugiej strony, jak wskazuje BDM PKO BP, są na rynku mniejsze i bardziej uzależnione od PHS podmioty, które mogą się koncernowi wydawać atrakcyjniejszym kąskiem.
R. Solan ocenił, że w ubiegłym roku Ropczyce zarobiły 7,3 mln zł przy 365,2 mln zł przychodów ze sprzedaży (dane skonsolidowane). Szacuje, że w tym roku sprzedaż firmy spadnie do 294 mln zł, a zysk netto do 5,4 mln zł.
"Spekulacyjnie sprzedaj" akcje