Cena miedzi znowu ostro poszła wczoraj w górę, ustanawiając kolejny ośmioletni rekord. Jedną z przyczyn zwiększonych zakupów przez fundusze hedgingowe i innych spekulacyjnie nastawionych inwestorów był dwudniowy spadek kursu dolara wobec euro i jena. Dzięki temu cena miedzi, denominowana w dolarach, stała się niższa dla dysponujących innymi walutami. Dolar przez poniedziałek i wtorek stracił 1,5% do euro i 1% do jena, a najbardziej do jego osłabienia przyczynił się raport o niespodziewanie znacznym spadku indeksu zaufania konsumentów w Stanach Zjednoczonych. O coraz wyższej cenie miedzi - tylko w tym roku wzrosła ona o 30% - decyduje jednak przede wszystkim powiększająca się nierównowaga między podażą i popytem. Powoduje to ciągłe topnienie zapasów monitorowanych przez londyńską giełdę. Wczoraj znowu spadły one o 1%, do 291 800 ton. Analityk Societe Generale, Stephen Briggs, przewiduje, że w tym roku popyt na miedź przewyższy produkcję tego metalu aż o 850 tys. ton. Wcześniejsza prognoza banku inwestycyjnego Morgan Stanley szacowała nadwyżkę popytu nad podażą na 420 tys. ton. Rzecz w tym, że przez ostatnie 5 lat produkcja miedzi zwiększała się dość znacznie i takiego tempa jej wzrostu nie da się utrzymać w najbliższej przyszłości. Po południu na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę miedzi z dostawą za trzy miesiące płacono 2980 USD, wobec 2890 USD na wtorkowym zamknięciu.
Rynek złota zareagował na wczorajsze zmiany relacji kursów dolara i innych walut, a że dolar umocnił się wobec euro i jena, kontrakty terminowe na złoto staniały. Kurs dolara wzrósł po zapowiedzi, że przedmiotem rozmów kanclerza Schroedera z prezydentem Bushem jutro w Waszyngtonie będzie zbyt mocne, zdaniem Niemców, euro. Dolarowi pomogło też przemówienie Alana Greenspana, w którym szef banku centralnego zapewnił, że amerykańska gospodarka na dobre wyszła z recesji i znajduje się w fazie trwałego wzrostu. Uncja złota z dostawą w kwietniu staniała na nowojorskim rynku Comex o 2,5 USD, 0,6%, do 402,3 USD.
Ropa naftowa trochę wczoraj zdrożała po opublikowaniu raportu Departamentu Energetyki o spadku zapasów benzyny w USA. Zmniejszyły się one w ubiegłym tygodniu o 1,6 mln baryłek. Analitycy spodziewali się spadku o 250 tys. baryłek. Na Międzynarodowej Giełdzie Paliwowej w Londynie baryłka ropy gatunku Brent z dostawą w kwietniu kosztowała po południu 30,90 USD, wobec 30,81 USD na wtorkowym zamknięciu.