Reklama

Politycy mocniej naciskają na EBC

Francuski premier Jean-Pierre Raffarin przyłączył się do kanclerza Niemiec Gerharda Schroedera w żądaniach obniżenia stóp procentowych w strefie euro. Miałoby to osłabić kurs wspólnej waluty i ustrzec gospodarkę przed ponowną recesją.

Publikacja: 27.02.2004 08:44

Po niespodziewanym spadku zaufania przedsiębiorców w Niemczech przywódcy dwóch największych krajów strefy euro wezwali Europejski Bank Centralny do obniżenia stóp procentowych już na najbliższym posiedzeniu rady banku, zapowiedzianym na przyszły tydzień. Stopy są wprawdzie od czerwca ub.r. najniższe od ponad pół wieku, ale dwa razy wyższe niż w USA, co uważane jest za główną przyczynę mocnego kursu wspólnej waluty wobec dolara.

Jeden głos

z Berlina i Paryża

- Podzielam pogląd kanclerza Schroedera w sprawie redukcji stóp procentowych - powiedział Raffarin wczoraj w Paryżu. Dzień wcześniej kanclerz w wywiadzie dla radia NDR obarczył mocne euro winą za spadek eksportu i stwierdził, że: EBC powinien zdawać sobie sprawę z ogólnogospodarczych konsekwencji decyzji dotyczących stóp procentowych. W wywiadzie dla "Financial Times" Schroeder określił zaś kurs euro do dolara jako "nieodpowiedni". - Relacje między euro i dolarem oraz tempo, rozmiary i gwałtowność ich zmian nie są dobre ani dla USA, ani dla Europy - wtórował mu Raffarin.

Euro osłabło

Reklama
Reklama

Po tej wypowiedzi francuskiego premiera euro osłabło wczoraj w Londynie do 1,2389 USD, z 1,2501 w środę wieczorem w Nowym Jorku. Niektórzy analitycy uważają, że dolar może się jeszcze trochę umocnić, bo dzisiaj w Białym Domu kanclerz Schroeder będzie ubolewał nad słabością amerykańskiej waluty w rozmowie z prezydentem Bushem.

- Nie mam najmniejszych wątpliwości, że po tak zgodnych oświadczeniach prezes EBC Trichet dwa razy pomyśli, zanim podejmie decyzję w sprawie stóp. Schroeder i Raffarin przypomnieli mu, że wiedzą, iż EBC może złagodzić presję silnego euro na gospodarkę i powinien z tego skorzystać - powiedział agencji Bloomberga Peter Lockhofen z frankfurckiej firmy DZ Capital Management, która zarządza 3,5 mld USD.

Prezes EBC

na razie nieugięty

W minionym tygodniu Jean--Claude Trichet zapewniał, że ubiegłoroczne tempo wzrostu w strefie euro, najwolniejsze od 10 lat, będzie "stopniowo się zwiększać". EBC przyznaje, że "nadmierne" zmiany kursów walutowych budzą jego obawy, ale twierdzi też, że silniejsze euro powoduje, iż towary importowane, jak choćby ropa naftowa, stają się tańsze, przez co mieszkańcom strefy euro zostaje więcej pieniędzy na wydatki konsumpcyjne, a to one najbardziej przyczyniają się do wzrostu gospodarczego.

Czy takie argumenty niezależnego banku centralnego wystarczą, by oprzeć się naciskom szefów rządów dwóch największych państw strefy euro - dowiemy się już w najbliższy czwartek.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama