- Część inwestorów uznała, że gorzej być nie może i przystąpiła do kupna akcji. Mimo że o utworzeniu przez bank wysokich rezerw było wiadomo od kilku miesięcy, to rynek chciał sprawdzić, czy wyniki za IV kwartał będą zgodne z oczekiwaniami - uważa Robert Sobieraj, analityk z BDM PKO BP. Optymizm może wywoływać zapowiedź, że bank nie będzie tworzył wysokich rezerw oraz prognoza osiągnięcia zysku netto w tym roku.
- Pod względem wskaźników rynkowych Kredyt Bank jest obecnie jednym z najtańszych banków na giełdzie. Do niedawna zaliczano do nich także Millennium. Na razie traktuję wzrost kursu akcji spółki jako spekulację. Sądzę, że więcej o wynikach banku i jego pozycji na rynku będzie można powiedzieć dopiero po wynikach II kwartału - dodaje R. Sobieraj. Według niego, skok kursu to wynik odreagowania poprzednich spadków.
- Nie jestem takim hurra optymistą, jak część inwestorów. Wydaje się jednak, że bank najgorsze ma już za sobą - mówi Artur Szeski, analityk z CDM Pekao. Według niego, wyniki IV kwartału pokazały, że Kredyt Bank utworzył trochę mniej rezerw, niż się spodziewano oraz opanował koszty działalności. Zwraca uwagę, że zysk w tym roku mogą zwiększyć transakcje jednorazowe, takie jak sprzedaż PTE, Kredyt Bank Ukraina czy oddziału na Litwie.
Przypomnijmy, że w 2003 roku Kredyt Bank zanotował wysoką, sięgającą 1,6 mld zł stratę netto. Głównie wpłynęły na nią wysokie rezerwy. W IV kwartale wyniosły 1,27 mld zł, a za cały rok około 1,4 mld zł.
Głównym akcjonariuszem Kredyt Banku posiadającym 81,4% akcji jest belgijska grupa KBC. Dzięki wsparciu finansowemu inwestora strategicznego Kredyt Bank jest w pełni bezpieczny.