Notowania ropy naftowej podniosły się w piątek w związku z dużym popytem spekulacyjnym oraz wzrostem napięcia politycznego w Wenezueli. Wprawdzie krwawe zamieszki i protesty przeciwko rządom prezydenta Hugo Chaveza nie zakłóciły na razie dostaw tego surowca, ale może do tego dojść w najbliższej przyszłości.
Wenezuela jest jednym z największych dostawców ropy do USA i ewentualny spadek eksportu utrudniłby tam zgromadzenie odpowiednich zapasów benzyny przed zbliżającym się sezonem motoryzacyjnym. Niepokój jest tym większy, że od 1 kwietnia kraje OPEC mają ograniczyć wydobycie o 1 mln baryłek dziennie, a amerykańskie rezerwy ropy i paliw płynnych są wciąż niewielkie. Nerwowość wzmaga dodatkowo świadomość, że - zgodnie z niedawnym oświadczeniem prezydenta Chaveza - jego kraj może wstrzymać dostawy do USA, gdyby rząd amerykański próbował ingerować w sprawy Wenezueli lub doprowadzić do jej blokady.
W tych okolicznościach w Londynie za baryłkę ropy Brent z dostawą w kwietniu płacono po południu 33,30 USD, wobec 32,89 USD w końcu sesji czwartkowej. Jeszcze wyraźniej wzrosły notowania na nowojorskim rynku Comex, gdzie baryłka ropy kosztowała przeszło 37 USD, po raz pierwszy od przygotowań do ataku na Irak.
O sytuacji na rynku złota zadecydowały dane statystyczne, które wykazały w lutym znacznie wolniejszy niż przewidywano wzrost zatrudnienia w gospodarce amerykańskiej. Pod ich wpływem doszło do osłabienia dolara, co zwiększyło automatycznie atrakcyjność tego kruszcu jako lokaty kapitału. Na nowojorskim rynku Comex złoto z dostawą w kwietniu zdrożało o 6,80 USD, najbardziej od dwóch miesięcy, do 400 USD za uncję.
Również uczestnicy rynku miedzi czekali z zainteresowaniem na dane o sytuacji na amerykańskim rynku pracy. Początkowo reagowali jednak głównie na wzmocnienie dolara w pierwszej połowie tygodnia, które sprawiło, że surowiec ten stał się droższy dla nabywców z Europy. Dlatego od początku sesji piątkowej inwestorzy europejscy pozbywali się miedzi, utrwalając spadek jej notowań. Tendencji zniżkowej nie były w stanie zahamować kolejne doniesienia o coraz mniejszych zapasach i ograniczaniu wydobycia przez czołowych producentów. Spadek został powstrzymany dopiero po publikacji danych o zatrudnieniu w USA i osłabieniu pod ich wpływem waluty amerykańskiej.