Ustawa, poprawiona pod koniec ubiegłego tygodnia przez Senat, uwzględnia część prezentowanych na naszych łamach zastrzeżeń emitentów, domów maklerskich i inwestorów. Udało się doprecyzować np. definicję przyjętych praktyk rynkowych, akcji informacyjnej organizowanej przez spółki wybierające się na giełdę czy listę osób, które będą musiały informować KPWiG o transakcjach papierami firm giełdowych. Niektóre uwagi nie zostały jednak wykorzystane ani przez Sejm, ani przez Senat.
Oryginalne rozwiązania
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, na niekorzyść uczestników obrotu zadziałały m.in. zmiany w KPWiG - odejście wiceprzewodniczącego Aleksandra Chłopeckiego, który zajmował się nowelizacją.
Jakie "kwiatki" dostrzegają w ustawie uczestnicy rynku? - Na przykład art. 50, zgodnie z którym domy maklerskie nie mogą kupować na własny rachunek akcji swoich podmiotów dominujących. Taki zakaz nie jest spotykany na innych rynkach. Wprowadza bowiem ograniczenia, jeśli chodzi o funkcjonowanie animatorów. W efekcie CAIB animuje handel papierami Banku Handlowego, a Handlowy - akcjami BACA (CAIB i BACA wchodzą w skład tej samej grupy kapitałowej - red.) - mówi M. Dobrowolska.
- Zastanawia mnie także art. 109, który mówi, że stronami transakcji giełdowych (w odniesieniu do papierów dłużnych - red.), mogą być banki nie będące uczestnikami KDPW. Chciałabym, aby ktoś odpowiedział mi na pytanie: czy to oznacza odchodzenie od pierwotnych założeń, w oparciu o które konstruowano rynek? - mówi M. Dobrowolska. Zwraca uwagę, że w momencie tworzenia rynku kapitałowego zdecydowano o powołaniu do życia profesjonalnych podmiotów zajmujących się pośrednictwem w handlu na giełdzie (przedsiębiorstw maklerskich) oraz nowych elitarnych zawodów - maklera i doradcy. - Czy obecne zmiany oznaczają, że to był błąd i wycofujemy się z tego? Czy zmierzamy w kierunku giełdy, która za pośrednictwem telefonu komórkowego stanie się dostępna dla każdego Kowalskiego? - pyta prezes Dobrowolska.