W maju kończy się kadencja Hiszpana Eugenio Domingo Solansa w zarządzie Europejskiego Banku Centralnego. Minister finansów Irlandii Charlie McCreevy, który w tym miesiącu przewodniczy spotkaniom unijnych szefów tego resortu, poinformował, że następca Solansa będzie wyznaczony nie na obecnym posiedzeniu, ale pod koniec marca.

Kandydatów do objęcia tego stanowiska wystawiły Irlandia i Belgia, które jeszcze nigdy nie miały swojego reprezentanta w zarządzie EBC. Do walki włączyła się też Hiszpania, gdy przed dwoma tygodniami uzyskała poparcie Niemiec i Włoch, które też chcą zachować swoje miejsca w EBC.

Poprzednim nominacjom w EBC często towarzyszyły spory polityczne. Kandydata Belgii do zarządu dwukrotnie odrzucono, a prezydent Francji Jacques Chirac zgodził się na objęcie funkcji prezesa banku przez Holendra Wima Duisenberga tylko pod warunkiem skrócenia jego kadencji, tak by w jej drugiej części zarządem EBC mógł już kierować jego faworyt Jean-Claude Trichet. - Powinniśmy kierować się zasadą, że stanowisko obejmuje najbardziej nadająca się do tego osoba, gdyż to zwiększa wiarygodność banku. Nie zawsze tak było, gdyż brały górę interesy narodowe - powiedział agencji Bloomberga Kenneth Wattret, ekonomista z londyńskiego biura BNP Paribas.

W zarządzie EBC nigdy nie zasiadali jeszcze przedstawiciele Belgii, Irlandii, Luksemburga i Portugalii. O wysokości stóp procentowych współdecydowali jedynie szefowie banków centralnych tych krajów, którzy wchodzą w skład 18-osobowej rady banku głosującej w tych kwestiach. Ministrowie finansów spotkają się 25 marca, by wyznaczyć kandydata na zwalniające się stanowisko, tak by dzień później kandydaturę tę mogli zatwierdzić szefowie rządów piętnastki.

Bloomberg