Tydzień zaczęliśmy w kiepskich nastrojach. Za główny powód takiego stanu rzeczy podaje się wydarzenia, jakie w ostatnich dniach miały miejsce w Hiszpanii. Ich konsekwencje sięgają także naszych interesów. Wygrana w hiszpańskich wyborach partii socjalistów pociąga za sobą poważne skutki, o których mieliśmy się okazję przekonać już wczoraj. Wypowiedzi przyszłego premiera budzą obawy.
Po pierwsze, mamy zapewnienie, że żołnierze hiszpańscy opuszczą teren Iraku. Tym samym wojska koalicji stracą poważnego partnera. Może nie w kontekście militarnym, ale z pewnością politycznym. Dzieje się to wszystko tuż po zamachach w Madrycie, których autorami byli najprawdopodobniej członkowie Al-Kaidy. Może to ich przekonać, że tym samym sposobem mogą wykluczyć kolejnego koalicjanta - Polskę. Wzrasta zatem zagrożenie atakiem terrorystycznym w naszym kraju. Poza tym, socjaliści zapowiedzieli, że nie będą prowadzić twardej polityki dotyczącej konstytucji europejskiej. To kolejny cios w nasz kraj, bo czyni nas jedynymi upierającymi się przy zapisach z Nicei.
Polityka polityką, ale spadki były wywołane także przez słabość popytu. Podaż nie była znowu aż tak wielka. Jednak zabrakło sił, by nawet tych niewielu sprzedających pokonać. Wczorajszym spadkiem ceny ponownie zostały sprowadzone do poziomu dołka z piątku. To pozostawia niesmak i każe raczej spodziewać się dalszej zniżki. Potwierdza to także zachowanie indeksu, który wczoraj zakończył notowania, wyznaczając minimum sesji. To minimum leży już pod poziomem luki hossy z początku marca. W takiej sytuacji tylko dobra sesja w USA mogłaby nas uratować, ale dziś mamy posiedzenie FOMC.