Nowe rozwiązania w projekcie to m.in.: prawo użytkowników sieci komórkowych do zachowania za opłatą swojego numeru przy zmianie operatora, możliwość blokady telefonu komórkowego po zgłoszeniu kradzieży, a także wprowadzenie polubownych sądów konsumenckich przy prezesie Urzędu Regulacji Telekomunikacji i Poczty (URTiP). Sądy te miałyby rozstrzygać spory między operatorami a użytkownikami.
Ustawa ma także zwiększyć konkurencję na rynku, m.in. przez nałożenie na operatorów obowiązku wzajemnego udostępniania sobie infrastruktury telekomunikacyjnej. Od 2005 roku rozpocznie się również finansowanie szerokopasmowego dostępu dla szkół (także wyższych), zakładów kształcenia nauczycieli, ośrodków wychowawczych oraz bibliotek publicznych. Według szacunków resortu, będzie to kosztować budżet państwa ok. 17,5 mln zł rocznie.
Dotowani przez budżet mają być też operatorzy działający na obszarach, na których trudno o rentowność świadczonych usług (chodzi o tereny wiejskie). Rząd chce w ten sposób zapewnić dalszy rozwój słabej u nas sieci telefonicznej. Dopłacana będzie różnica między kosztami netto podmiotu, którego zasięg działania zapewnia opłacalność, a kosztami netto dostawcy usług nierentownych.
Posłowie, oprócz narzekań na zbyt krótki czas, jaki Ministerstwo Infrastruktury przewidziało na uchwalenie nowego prawa (ma wejść w życie 1 maja br.), wytykali również brak strategii rozwoju rynku telekomunikacyjnego. - Przedsiębiorcy muszą wiedzieć, jak zostaną pogodzone interesy tych, którzy włożyli już pieniądze, z interesami nowych podmiotów, które zechcą wchodzić na polski rynek - mówił Janusz Piechociński z PSL, szef sejmowej Komisji Infrastruktury.
Według Macieja Jańca, eksperta Instytutu III RP, nie należy się też spodziewać znaczącej obniżki cen usług. - W nowej ustawie brakuje rozwiązań, pozwalających URTiP-owi na skuteczną walkę z praktykami monopolistycznymi - stwierdził.