Oddział koncernu prowadzący działalność finansową, GM Acceptance Corp., w ub.r. zarobił 2,8 mld USD, co stanowi 87,5% zysku wypracowanego przez całą firmę. GM zarobił zatem siedem razy więcej na pożyczaniu pieniędzy, gwarantowaniu hipotek i emitowaniu papierów wartościowych, niż na sprzedaży samochodów. Gdyby GMAC był niezależną spółką, to zajmowałby ósme miejsce na liście największych amerykańskich banków. Jego odpowiednik w strukturach Forda, Ford Motor Credit Co., byłby 10. w USA.
Możliwości GMAC dalszego tak znacznego wspierania spółki matki są jednak poważnie zagrożone, gdyż koszty kredytów, zwłaszcza hipotecznych, wzrosną "w pewnym stopniu", jak to określił szef Rezerwy Federalnej Alan Greenspan. Podniesienie podstawowych stóp procentowych przez Fed może oznaczać, że wartość kredytów hipotecznych zaciąganych na budowę domów spadnie w USA o połowę, do 1,7 bln USD w tym roku. Gdyby tak się stało, to prezes GMAC Eric Feldstein przyznaje, że zysk jego firmy spadnie do niecałych 2 mld USD w 2004 r.
Inwestorzy instytucjonalni o wiele chętniej kupują obligacje zabezpieczone aktywami emitowane przez GMAC, niż akcje General Motors. Papiery dłużne dają bowiem rentowność 7,3%, a stopa dywidendy z akcji GM wynosi 4,44%. Kurs akcji GM spadł od początku roku ok. 16%.
Głównym zadaniem GMAC i jego odpowiedników w innych koncernach motoryzacyjnych jest kredytowanie nabywców samochodów. Nie jest to szczególnie opłacalna działalność. W ub.r. zwrot z kapitału zaangażowanego w takie przedsięwzięcia wyniósł 0,75%, ale dzięki temu GM sprzedaje swoje wyroby.
Zupełnie nowym źródłem finansowania działalności kredytowej GMAC ma być bank w stanie Utah, którego otwarcie spółka zapowiada na ten rok. Placówka ta będzie przyjmowała depozyty ubezpieczone przez Federal Deposit Insurance Corp. Takie przedsięwzięcia nie zawsze kończą się szczęśliwie. Ford w 1994 r. sprzedał swój First Nationwide Bank po odnotowaniu 200 mln USD strat w ciągu trzech lat.