- W USA emisje komunalne stanowią 20% oferty papierów skarbowych. W Niemczech jest to 40% - wyliczał B. Drabikowski podczas konferencji poświęconej obligacjom komunalnym.

Dlaczego polski rynek się nie rozwija? Według przedstawiciela MF, głównym powodem jest to, że oferty gmin z reguły są niewielkie. - A to powoduje, że koszty ich przeprowadzenia są wysokie. Takie emisje są niejednokrotnie droższe od kredytów bankowych - powiedział B. Drabikowski. Kolejny problem to niska płynność, która zniechęca inwestorów do kupowania obligacji emitowanych przez samorządy.

MF ma jednak pomysł, jak pobudzić rynek tych papierów. - Rozwiązaniem może być łączenie małych emisji, 20-30 gmin, w większe - stwierdził przedstawiciel MF. Jego zdaniem, powinien się tym zająć Bank Gospodarstwa Krajowego. Ważną rolę w ożywieniu rynku obligacji komunalnych mogą też odegrać banki hipoteczne, a w przyszłości również fundusze sekurytyzacyjne, które będą inwestować w wierzytelności.

Według Ilony Wołyniec, dyrektora Departamentu Projektów Inwestycyjnych w banku PKO BP, większość ofert komunalnych, jakie zostały do tej pory przeprowadzone na naszym rynku, miała charakter niepubliczny. Główny powód to ich niska wartość. Zdaniem specjalistki, emisje niepubliczne mają jednak wiele zalet. Przede wszystkim procedury są znacznie prostsze niż w przypadku rynku publicznego. A to oznacza, że ofertę można przeprowadzić w krótkim czasie (zajmuje to mniej więcej miesiąc). - Dzięki temu można lepiej dopasować emisje poszczególnych serii papierów do planów inwestycyjnych gmin i samorządów - powiedziała I. Wołyniec.

Barbara Sajnaj, skarbnik miasta Poznania, wyliczała natomiast korzyści płynące z przeprowadzenia oferty publicznej (Poznań w ub.r. rozpoczął czteroletni program emisji obligacji). Te korzyści to m.in.: dostęp do szerokiego grona inwestorów zarówno instytucjonalnych, jak i prywatnych, niski koszt emisji czy promocja miasta.