Według ujawnionych przez prasę przecieków, SEC rozważa karę dla NYSE w związku z tzw. ahead trading - praktyką, jaką mieli uprawiać specjaliści, przyjmujący zlecenia operacji giełdowych. Polegała ona na kupowaniu w pierwszej kolejności akcji na własny rachunek, a następnie odsprzedawaniu ich z niewielkim zyskiem zleceniodawcy. NYSE może odpowiadać za niewystarczający nadzór nad pięcioma firmami specjalistycznymi, którym zarzucono nieuczciwe praktyki: Fleet Specialist (część FleetBoston Financial), LaBranche, Van der Moolen, Spear Leeds & Kellogg (część Goldman Sachs) oraz Wagner Specialists (własność Bear Stearns). W poniedziałek wieczorem SEC zatwierdziła ugodę między firmami specjalistycznymi a NYSE w tej sprawie. Zobowiązały się one do zapłacenia łącznie 240 mln USD, z czego część będą stanowiły rekompensaty dla inwestorów za utracone zyski. Żadna z firm nie przyznała się jednak do złamania prawa.

W listopadzie ubiegłego roku poufny raport SEC dotyczący nowojorskiej giełdy obciążył wewnętrzne służby kontroli NYSE odpowiedzialnością za ignorowanie nadużyć popełnianych przez specjalistów. Od tego czasu formalne oskarżenie władz giełdy stało się tylko kwestią czasu - twierdzą analitycy z Wall Street.

Na New York Stock Exchange operacje prowadzone są tradycyjną metodą aukcyjną za pośrednictwem licencjonowanych maklerów-specjalistów. Elektroniczne zlecenia stanowią dziś zaledwie 6% wszystkich obrotów NYSE. Afera ze specjalistami zwiększyła naciski na wprowadzenie na giełdzie zautomatyzowanego systemu prowadzenia operacji, wzorowanego na tym jaki działa na rynku Nasdaq.