Kandydat na premiera Marek Belka zapowiedział wczoraj, że pod koniec kwietnia będzie gotowy zarys planu pracy jego rządu. Zapewnił, że w gabinecie, który stworzy, nie będzie "personalnej inercji". - Będzie to rząd, który będzie miał nowe oblicze i trudno będzie mu zarzucić, że jest niekompetentny - powiedział M. Belka. - Znajdą się w nim ludzie z różnych środowisk i segmentów polityki. Jest za wcześnie mówić o konkretnych nazwiskach - dodał. Jednak jak sam przyznał nie wyobraża sobie realizacji planu oszczędnościowego bez Jerzego Hausnera.
Spotkanie na szczycie
M. Belka spotkał się z wicepremierem w środę wieczorem. - Rozmawialiśmy o naszej współpracy, ale to nie było tak, że pan profesor zapytał mnie: Jurek, czy ty będziesz w moim rządzie? - powiedział wczoraj J. Hausner. Wicepremier przyznaje jednak, że chętnie by w nim został, jeśli taka propozycja padnie. Według wicepremiera, M. Belka nie spotkał się z nim po to, by rozmawiać o jego planie. - Mówił mi raczej, co jest do zrobienia, ale pytał też, w jakim zakresie mógłbym mu pomóc, co mu doradzić - powiedział J. Hausner. Wicepremier zapytany, jak rozumie wypowiedziane w środę przez Belkę słowa, że jego plan wymaga pogłębienia, przyznał, że uzupełnienia są potrzebne. - Tu nie chodzi o to, by szukać większych oszczędności, ale co zrobić, by wzrost gospodarczy i wzrost inwestycji odczuli ludzie - wyjaśnił.
Pierwsze pomysły
Kandydat na szefa rządu za najpilniejsze uznał przygotowanie na nowo koncepcji reformy służby zdrowia oraz maksymalne wykorzystanie pierwszego roku naszej obecności w Unii Europejskiej. - Musimy określić naszą siłę w UE, ale także, co tam jest dla nas najważniejsze, jak wyciągnąć z UE najwięcej korzyści - podkreślił M. Belka. W tej sprawie zapowiedział rozmowy z minister ds. europejskich Danutą Huebner.