J. Hunold, który jest jednocześnie jednym z pięciu właścicieli tych trzecich na europejskim rynku tanich linii, chce sprzedać przez giełdę całą spółkę. Przy emisji akcji doradza UBS, a Air Berlin mogą zebrać z rynku nawet miliard euro. Pieniądze mają zostać przeznaczone na ekspansję.

Na mocy niemieckiego prawa, w spółkach notowanych na giełdzie przedstawiciele pracowników mogą stanowić połowę rady nadzorczej, sprawującej kontrolę nad strategią firmy i obsadzającej stanowiska w zarządzie. - Zniszczyłbym wszystko, co zbudowałem, gdyby pracownicy weszli do rady nadzorczej - stwierdził Hunold. Dlatego rozważa on powołanie holdingu, który zostanie zarejestrowany za granicą. Analitycy wskazują, że wybór może paść na Szwajcarię.

Air Berlin działają od 1978 r. W zeszłym roku przewiozły 9,6 mln pasażerów, o 44% więcej niż w 2002 r. W tym chcą osiągnąć przychody ze sprzedaży w kwocie ponad miliarda euro. W ub.r. wygenerowały 896 mln euro. Zmagają się jednak z coraz większą konkurencją. Niedawno brytyjski EasyJet, drugi niskokosztowy przewoźnik na kontynencie, poinformował bowiem, że chce stworzyć bazę w Berlinie. Irlandzki Ryanair, lider na rynku, też zamierza wprowadzać w Niemczech nowe połączenia.

Bloomberg