Rozporządzenie określa, jakie informacje muszą się znaleźć na opakowaniach i etykietach polskich artykułów spożywczych, gdy nasz kraj będzie już członkiem Unii Europejskiej. Minister rolnictwa podpisał je jednak dopiero 29 marca br. Tymczasem niektórzy wytwórcy mają już zgromadzone znaczne zapasy opakowań. Gdyby nowe przepisy weszły w życie zaraz po rozszerzeniu Unii Europejskiej, wszystkie stare opakowania i etykiety poszłyby na przemiał.
Resort przewidział więc ośmiomiesięczny okres przejściowy: do końca bieżącego roku będzie jeszcze można stosować dotychczasowe opakowania. Produkty oznaczone w taki sposób, które już znajdą się na półkach, będzie można sprzedawać na rynku krajowym aż do końca okresu ich przydatności do spożycia.
- To lepsze rozwiązanie, niż proponowano pierwotnie - mówi Józef Malgrem, prezes firmy Chłodnie Olsztyn, jednego z większych producentów mrożonych owoców i warzyw. W pierwszym projekcie rozporządzenia miał być zapis, który zmuszałby producentów do wprowadzenia nowych opakowań i etykiet już od 1 maja br.
Mimo okresu przejściowego część producentów, np. soków, dżemów i mrożonek, znajdzie się w kłopocie. W niektórych przypadkach najmniejsza partia opakowań, jaką mogą zamówić, wystarcza na całoroczną produkcję. Ci wytwórcy nie zdążą wykorzystać do 1 stycznia przyszłego roku wszystkich zamówionych już opakowań. - U mnie będą takie przypadki - mówi Józef Malgrem.
Pytania przedsiębiorców do partii