Reklama

Kolejna sprawa dla reportera?

Publikacja: 06.04.2004 10:24

Żyje, i to nieźle, za nasze pieniądze. Dorabia przy tym na boku (nie wybrzydza: bierze reklamy jak leci). Mimo to skarży się coraz głośniej, że dostaje za mało. Ostatnio znowu zapowiedziała, że będzie się starać, aby lepiej pilnowano tych, co się migają i nie chcą na nią łożyć.

Ja ją rozumiem. Może potrzebuje na podwyżki. Może znowu rozrastają się w niej rozmaite klany, nie tylko Złotopolskich. Może chce ściągnąć kilka nowych gwiazd, bo przecież widzi, jak błyszczą jej własne (wyjąwszy Magdę Mołek, oczywiście). Może wreszcie potrzeba jej trochę grosza na kolejną biesiadę albo występ Marcina Dańca, zanim z kilkoma równie śmiesznymi postaciami wyjedzie wreszcie na Bezludną Wyspę.

Żeby było jasne: płacę telewizyjny haracz (swoją drogą, ciekawe, czy nie można by go uznać za formę niedozwolonej pomocy publicznej?). Płacę, bo jestem legalistą, ale zgrzytam przy tym zębami. Podobnie jak na widok prezenterek, które kojarzą mi się z reklamami, ich synów (a może córek, sam już nie wiem, bo firma, choć państwowa, mogłaby równie dobrze uchodzić za familijną), prezentera o dykcji sepleniącego przedszkolaka czy publicysty wyciągniętego z magazynu rekwizytów stanu wojennego.

Czasem zadaję sobie pytanie, dlaczego płacimy specjalny podatek tylko na jedną firmę? To chyba jedyny tak bardzo "celowy" haracz, obowiązujący w naszym kraju. Zastanawiam się też, kiedy po to sprawdzone narzędzie postanowią sięgnąć inni.

Ożywienie gospodarcze pomogło wielu firmom. Wciąż nie brak jednak przedsiębiorstw, ba nawet całych branż, które znajdują się w zapaści. Dla nich to byłoby jakieś rozwiązanie: abonament węglowy, kolejowy, pocztowy, policyjny (dla karanych mógłby być wyższy niż dla tych, którzy na co dzień nie zaprzątają uwagi wymiaru sprawiedliwości), czy zbrojeniowy. To są sektory i instytucje, które w istocie pełnią misję społeczną (miejsca pracy, działalność o charakterze użyteczności publicznej itd., itp.), a nie opowiadają ludziom banialuków w 500. odcinku kolejnej telenoweli.

Reklama
Reklama

Podobne rozwiązanie można by zastosować w firmach giełdowych przeżywających kłopoty. Wiele z nich dostarczyło i dostarcza nam bez porównania lepszej rozrywki niż "Dwójka" pod dyrekcją Niny Terentiew. Zasługują więc na rewanż. Abonament mógłby polegać w tym przypadku na obejmowaniu systematycznie sprzedawanych nowych akcji, by serial mógł trwać bez ryzyka bankructwa emitenta. Skąd pieniądze? Ot, choćby z naszych funduszy emerytalnych.

A co z podatkami, które już płacimy? Przydadzą się na dodatkowe dotacje i subwencje. Machina urzędnicza jest w stanie pochłonąć wszystko, co się jej podsunie. Czy pomysł ze specjalnymi emeryturami dla parlamentarzystów nie jest tego najlepszym dowodem? Proponuję jeszcze renty dla byłych wojewodów, burmistrzów, wójtów i radnych.Niektórzy na myśl o abonamentach sektorowych skrzywią się, mówiąc: są granice szaleństwa. Czyżby? Czy ktoś dwa lata temu pomyślałby, że będziemy płacić opłatę na drogi, wliczoną w cenę i tak nad wyraz mocno opodatkowanej benzyny, a wcześniej, że w jednym z najmniej zasobnych w oszczędności kraju wprowadzi się - z myślą o podratowaniu pęczniejącego budżetu - podatek od zysków z tychże oszczędności, uciułanych mimo wysokich... podatków. Czy ktoś przewidziałby, że wynegocjujemy z Unią takie VAT-owskie rozwiązania, które przypominają samobójczego gola w eliminacjach piłkarskich mistrzostw Europy. Albo czy ktoś wymyśliłby, podobnie jak kandydat na nowego premiera (ten od "oszczędnościowego" haraczu), podatek liniowy razem z solidarnościowym (czyżby abonament na pomoc społeczną?) dla lepiej zarabiających? Przecież w praktyce ten ostatni oznaczałby, jak znam życie, zwiększenie obciążeń dla znakomitej większości podatników. A poza tym, czy fakt, że danina telewizyjna obowiązuje od dawna i nikt nie myśli o jej zniesieniu, nie stoi w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem? Powinna się tym zająć red. Jaworowicz. Przecież to problem, który dotyka szczególnie najuboższych. Jeśli nie będą mogli uciec przed abonamentem, uwzględnianym np. w rachunku za energię, nie będą mieli nie tylko chleba, ale i igrzysk. A przecież te trwają w najlepsze.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama