Zgodnie z propozycją KE, każdy obywatel Wspólnoty miałby prawo pojechać do innego kraju i przywieźć stamtąd dowolną ilość wybranego alkoholu. Obecnie rozporządzenie UE zakłada, że na prywatny użytek można przewieźć przez granicę 10 litrów spirytusu, 90 litrów wina oraz 110 litrów piwa. Obywatele Piętnastki chętnie korzystali z tej możliwości. Różnice w wysokości podatków w poszczególnych państwach sprawiały bowiem, że ten sam trunek miał bardzo różną cenę w różnych krajach.
Według Komisji, ograniczenia w sprzedaży alkoholu na prywatny użytek są zaprzeczeniem idei europejskiego wspólnego rynku. - Jeśli odwiedzi się winnicę we Francji, polubi tamtejsze wino, to powinno się mieć prawo do zabrania go ze sobą do swojego kraju - twierdzi rzecznik KE, Jonathan Todd.
Propozycję Komisji musi zaakceptować Rada UE. Zasiadający w niej premierzy krajów członkowskich muszą ją przyjąć jednogłośnie. Tu można się spodziewać sprzeciwu państw mających wysokie podatki na alkohol: Wielkiej Brytanii, Irlandii, Szwecji i Finlandii. - Zakupy bez granic to fundamentalna zasada prawa UE i nie należy na nie patrzeć jak na próbę uchylania się od płacenia podatków. Nawet jeśli dochody niektórych państw z akcyzy na alkohol spadną - uzasadnia propozycję Todd.
O pomyśle słyszeli już przedstawiciele polskich producentów wyrobów alkoholowych. - Trudno powiedzieć, żeby intencja Komisji Europejskiej, którą jest umożliwienie obywatelom swobodnego dokonywania zakupów, była niesłuszna - mówi Danuta Gut, dyrektor biura Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce Browary Polskie. Jej zdaniem, celem Komisji jest także skłonienie krajów członkowskich do ujednolicenia stawek podatkowych na alkohole. Danuta Gut obawia się jednak, że nie skłoni to polskiego Ministerstwa Finansów do zmniejszenia obciążeń akcyzowych na piwo, choć są one nawet dwa razy wyższe niż u naszych sąsiadów.
Podobne obawy, dotyczące jednak mocniejszych alkoholi, ma również Andrzej Szumowski, wiceprezes firmy Wyborowa, należącej do francuskiego koncernu Pernod Ricard. Według niego, choć dotychczasowy limit jest stosunkowo wysoki, jego zniesienie może mieć bardzo duże znaczenie dla polskich producentów. Brak ograniczeń spowoduje, że przeciętny Kowalski, nawet przy jednorazowej wyprawie zagranicznej, będzie się mógł zaopatrzyć w alkohol na kilka miesięcy.