WIG20 pnie się niestrudzenie w górę, mimo nie malejącego ryzyka politycznego. Nadzieja na lepsze wyniki spółek zwycięża. Ta zwyżka jest też po części "wymuszona" polepszeniem koniunktury na giełdach zagranicznych.
W tej chwili najważniejszy jest jeden fakt - trend wzrostowy trwa. WIG20 ustanawia nowe szczyty. Indeks powrócił też powyżej linii trendu, rozpoczętego w listopadzie ub.r. Korekta z pierwszej połowy marca odeszła już w niepamięć. Wygląda na to, że WIG20 pokonał też ostatecznie poziom 50-proc. zniesienia bessy z lat 2000-2001, czyli ok. 1750 pkt. Bariera ta długo powstrzymywała zwyżki w lutym i marcu. Trudno dyskutować z trendem, lepiej się mu podporządkować. Posiadacze akcji nie mają na razie powodów do niepokoju - indeks blue chips znajduje się powyżej zarówno krótko-, jak i długoterminowych średnich kroczących. Na horyzoncie nie widać poważniejszych sygnałów sprzedaży. Zwyżkę potwierdza rosnący MACD. O ile wskazania tego indykatora w układzie dziennym były w ostatnich miesiącach na ogół błędne, to w układzie tygodniowym sytuacja jest już bardziej klarowna. Tam MACD dał sygnał kupna jeszcze w połowie stycznia i od tego czasu dość mozolnie, ale jednak pnie się w górę.
Z drugiej strony, korekta jest już zapewne blisko, na co wskazuje np. wykupiony oscylator stochastyczny. To by sugerowało, że z zakupami akcji lepiej się wstrzymać. Nie sposób jednak przesądzić, czy ta potencjalna korekta przybierze jakieś większe rozmiary. Rynek nie jest aż tak rozpędzony, jak np. w sierpniu ub.r. Na razie nie ma euforii zakupów, która mogłaby się przerodzić w panikę, powodując nagły zwrot w dół.
Warto ponownie spojrzeć na wykres KGHM, który w pewnym stopniu jest barometrem dla całego rynku blue chips. Zaczynają się pojawiać głosy o końcu zwyżki na rynku miedzi. Gdyby tak się faktycznie stało, KGHM przestanie pełnić rolę lidera wśród dużych spółek. Jednak w krótkim terminie istnieje jeszcze potencjał do zwyżki do poziomu 36 zł. Wartość ta wynika z szerokości konsolidacji (3 zł), w jakiej kurs oscylował w lutym i w marcu.