- PEC Częstochowa, główny dostarczyciel ciepła w mieście, nie ma szans na samodzielne przetrwanie. Jeżeli spółka upadnie, a jest to coraz bardziej prawdopodobne, będzie to oznaczać ogromną kompromitację rządu i resortu skarbu. Z moich informacji wynika bowiem że MSP nie sprawuje żadnego nadzoru właścicielskiego nad PEC-em, mimo że firma balansuje na krawędzi upadłości już blisko 2 lata - twierdzi Jerzy Suchański, senator, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Restrukturyzacji Energetyki.
Między węglem
a komornikiem
Spółka popadła w tarapaty za czasów poprzedniego zarządu, który doprowadził do ogromnego zadłużenia i przerostu zatrudnienia. Sprawę bada prokuratura. Tymczasem PEC Częstochowa boryka się z zadłużeniem wynoszącym 80 mln zł. Spółkę stać jedynie na spłatę odsetek od kredytu, które obsługiwane są z bieżących wpływów. Nie uchroniło to jednak firmy od postępowania windykacyjnego. Swoje wierzytelności chce odzyskać Zakład Energetyczny Częstochowa, również należący do Skarbu Państwa. W tym celu wynajął komornika. - To absurdalna sytuacja, firma balansuje teraz pomiędzy komornikiem a kopalniami. PEC usiłuje nadal kupować węgiel, ale w ten sposób, żeby nie dowiedział się o tym komornik, który mógłby zająć środki na ten cel. Wtedy spółka przestałaby ogrzewać Częstochowę - dowiedzieliśmy się od naszego informatora. Aktualnie PEC posiada zapasy węgla na dwa dni. Gdyby nie wysoka temperatura, częstochowianie byliby pozbawieni ciepła już teraz.
- Potwierdzam, że sytuacja firmy jest tragiczna. Najprawdopodobniej, jeżeli nic się nie zmieni, będziemy musieli ogłosić bankructwo jeszcze w kwietniu. Dodam, że płynność finansową straciliśmy już ponad rok temu - mówi Jacek Babicz, członek zarządu PEC-u.