Sprawa sięga jeszcze 2001 roku. Firma Niva, jeden z akcjonariuszy Mostostalu Płock, domagała się uchylenia uchwały WZA dotyczącej podziału zysku wypracowanego w 2000 r. Akcjonariusze zdecydowali wówczas (głosami Mostostalu Warszawa, większościowego udziałowca) o pozostawieniu całej kwoty (4,5 mln zł) w spółce. Podobna decyzja zapadła rok wcześniej (wówczas chodziło o 7 mln zł).
Akcjonariusze mniejszościowi płockiej firmy budowlanej liczyli z kolei, że zyski zasilą ich kieszenie. Zamiast wypłaty dywidendy Mostostal Płock powiększał kapitały zapasowe, mimo dobrej sytuacji finansowej. Zatrzymane w spółce pieniądze inwestował w weksle Mostostalu Warszawa. Zdaniem przedstawicieli Nivy, działania te były krzywdzące wobec pozostałych udziałowców Mostostalu Płock.
Finał w Sądzie Najwyższym
Sąd pierwszej instancji przyznał rację akcjonariuszowi mniejszościowemu. Innego zdania był sąd apelacyjny. Zgodził się z argumentami Mostostalu Płock, który zatrzymanie zysków tłumaczył spodziewaną dekoniunkturą w branży budowlanej. Powołując się na opinię biegłego rewidenta ds. szczególnych, twierdził, że inwestycja w weksle Mostostalu Warszawa była opłacalna.
Niva wystąpiła z kasacją do Sądu Najwyższego. - Akcjonariusze mniejszościowi zostali pokrzywdzeni w dwojaki sposób - mówi Leszek Koziorowski, wspólnik z kancelarii Gessel, reprezentujący powoda. - Po pierwsze, nie otrzymali dywidendy, a główny akcjonariusz zapewnił sobie tanie finansowanie. Tymczasem Niva musiała korzystać z droższego kredytu - wylicza mecenas Koziorowski. - Ponadto taka polityka głównego udziałowca doprowadziła do spadku kursu płockiego przedsiębiorstwa, na czym również stracili akcjonariusze - dodaje.